Radość Aleksandara Prijovicia po bramce - fot. Mishka / Legionisci.com
REKLAMA

Prijović: Mogłem zdobyć pięć bramek

Fumen i Wiśnia, źródło: Legionisci.com - Wiadomość archiwalna

- To był pierwszy mecz w rundzie finałowej, więc miał bardzo dużą rangę. Mieliśmy wiele okazji, ale nie udało nam się zdobyć kilku bramek. Ja sam mogłem wpisać się na listę strzelców chyba z pięć razy (śmiech). Podchodzę do siebie bardzo krytycznie. W przerwie byłem na siebie bardzo zły, ponieważ jako napastnik powinienem zachować więcej zimnej krwi - szczególnie kiedy jestem sam na sam z bramkarzem - mówi Aleksandar Prijović.

- W każdym spotkaniu chcemy narzucić rywalowi swój styl gry. Z Lechią zagraliśmy bardzo otwarty mecz. Wówczas trafiłem w słupek, a ostatnio z Pogonią byłem bliski gola po główce. Cieszę się, że wreszcie udało mi się trafić do siatki. Muszę nadal nad sobą pracować, aby być bardziej skutecznym. Dlaczego zdobyłem tylko jednego gola? Chciałem, aby mecz był ciekawszy, a kibice bardziej poddenerwowani (śmiech). Najpierw przyprawiłem ich niemal o zawał serca, a za chwilę doprowadziłem do orgazmu - powiedział strzelec jedynego gola w meczu z Lechem.

- Dla mnie strzelony gol to ulga, teraz mogę zacząć pracować nad swoją serią. Czekałem trzy mecze, aby móc celebrować narodziny mojej córki. Wreszcie mi się to udało. Nie chcę myśleć nad tym, co będzie jak nie zdobędziemy mistrza. W tym sezonie interesuje mnie tylko dublet. Lech dzisiaj nam praktycznie nie zagroził. Moim zdaniem ciężej nam się grało z nimi ostatnio w Poznaniu. W Warszawie cały czas stwarzaliśmy sobie okazje do strzelenia gola - dodaje "Prijo".

- Trener w przerwie nakazał na grać w taki sposób, jak do wcześniej. W pewnym momencie myślałem, że zdejmie mnie z boiska, ale zaufał mi i pokazał wielki charakter. Cieszę się, że tak to wszystko się zakończyło. Rok temu sytuacja w rundzie finałowej była nieco inna. Lech był naszym sąsiadem w tabeli, teraz walczymy przede wszystkim z Piastem Gliwice - kontynuuje. - Michał Pazdan i Ariel Borysiuk zagrali dzisiaj bardzo dobrze. Michał miał wielki udział przy naszym strzelonym golu. Tomasz Jodłowiec to zawodnik, którego oczywiście nam brakuje, ale dysponujemy szeroką i wyrównaną kadrą - dodał.

- Z Nikoliciem współpracuje mi się bardzo dobrze. Obydwaj stwarzamy sobie nawzajem wiele okazji. Myślę, że do tej pory to był jeden z najtrudniejszych, ale i najważniejszych meczów. Gdybyśmy przegrali, to ciężko przewidzieć, co działoby się w naszych głowach. Przez 90 minut pokazaliśmy jednak charakter. W piłce nożnej wszystko się może zdarzyć i nie można powiedzieć, że o mistrza walczymy już tylko z Piastem - zakończył Prijović.

REKLAMA
REKLAMA
© 1999-2020 Legionisci.com - niezależny serwis informacyjny o Legii Warszawa. Herb Legii, nazwa "Legia" oraz pozostałe znaki firmowe i towarowe użyte zostały wyłącznie w celach informacyjnych.