Weszło: Kac po Lidze Mistrzów - dramat na prawie wszystkich polach
Zastanawiamy się, co wczoraj musiało się dziać w głowie takiego Kazaiszwilego, który przyszedł do Legii z silniejszej ligi holenderskiej (gdzie miał świetne liczby), by – jak sam publicznie podkreślał – spełnić marzenie o grze w Lidze Mistrzów. Ale właśnie – o grze, a nie o bezradnym miotaniu po boisku i braniu udziału w historycznych kompromitacjach. Kiedy Gruzin tuż przed meczem obserwował piękny i wypełniony po brzegi stadion, słuchał hymnu Champions League i witał się z gwiazdami światowej piłki, musiał w duchu czuć, że podjął właściwą decyzję. Ale już kilka minut później – kiedy na tablicy widniało 0-3, a on praktycznie nie dotknął piłki – przez głowę musiała mu przejść myśl: „Co ja, ku...a, najlepszego zrobiłem?!”
Sportowe Fakty: Witajcie w dżungli. Legia została zmasakrowana przez Borussię
17 minut. Statystycy wyliczyli, że to najszybsze 3-0 w historii Ligi Mistrzów. Tylko tyle pozostawiła po sobie Legia Warszawa w pierwszym występie naszego zespołu w tych rozgrywkach od 20 lat.
Mistrz Polski na własnej skórze przekonał się, jak bardzo przez te dwie dekady odjechała nam czołówka kontynentu. Hasło "Europa dwóch prędkości" zostało zrealizowane na boisku w dosłownym sensie.
Sport.pl: Legia do Europy nie pasuje. Bolesna porażka z Borussią Dortmund
Najpierw był strach, paraliż i trzy stracone gole. Potem była bezradność i po przerwie kolejne trzy stracone gole. Legia na inaugurację fazy grupowej Ligi Mistrzów przegrała z Borussią Dortmund aż 0-6. Tak jak Legia w słabym stylu dostała się do Ligi Mistrzów, tak w jeszcze słabszym zaprezentowała się w środę z Borussią. Na inaugurację fazy grupowej LM, gdzie polski klub wrócił po 20 latach, mistrz Polski nie pokazał nic, by można było po meczu napisać, że choć trochę pasuje do najlepszego towarzystwa w Europie.
Przegląd Sportowy: Dawidziuk: Dla mnie to koniec tego projektu
Mając w głowie wszystkie plagi i problemy, które dotknęły Besnika Hasiego, to on odpowiada za funkcjonowanie zespołu. Poniósł ogromną porażkę, na którą wprawdzie się zanosiło, ale człowiek jeszcze wierzył, że zdoła to poukładać. Dziś nie widzę sensu jego dalszej pracy. Ten drużynie potrzebny był pozytywny impuls, bodziec. Nawet nie dobry wynik, bo tego trudno spodziewać się w konfrontacji z wicemistrzem Niemiec. Ale kilka dobrych akcji, groźnych strzałów, może jakiś gol.