Maciej Weber: Po ostatnich niepowodzeniach ten mecz trzeba było wygrać.
Stanko Svitlica: W takim spotkaniu jak to trzeba zdobyć trzy punkty, nie ma innego wyjścia. A niespodzianka zawsze wchodzi w rachubę, dlatego dobrze, że mamy to za sobą. Jak strzeliłem pierwszego gola, czułem, że pójdzie już łatwiej. Zresztą tak bywa często, gdy jest się faworytem. Chodzi o to, by w miarę szybko strzelić gola.
Maciej Żurawski z Wisły nie zagrał z powodu kontuzji w meczu z Pogonią. Dzięki temu tym łatwiej było go dogonić w klasyfikacji strzelców. W tej chwili obaj macie po 19 goli.
- Staram się nie myśleć o tej rywalizacji. Chodzi o to, by zawsze zwyciężała Legia. Nadal próbujemy wygrać tę ligę. A jeżeli przy okazji i ja coś ustrzelę, to oczywiście tym lepiej.
Gdyby jednak Legii nie udało się osiągnąć celu, to tytuł króla strzelców byłby jakąś rekompensatą?
- W moim pierwszym sezonie w Polsce, gdy wiodło mi się różnie, ciągle sobie powtarzałem, że potrzebuję tylko czasu na aklimatyzację i złapanie rytmu. Nie miałem takiego zaufania do moich umiejętności jak teraz.
Dzisiaj zagrał Pan w ataku z Markiem Saganowskim...
- To właściwie obojętne, kto w Legii wystąpi w pierwszej linii, kto zdobędzie bramkę. Wszystkim nam współpracuje się bardzo dobrze, wszystko zależy od tego, gdzie kogo w danym meczu będzie widzieć trener.
Po tak efektownym zwycięstwie nastroje w drużynie muszą być dobre. Zapomnieliście już o ostatnich niepowodzeniach?
- Po dobrym meczu nastroje zawsze są dobre. Wisła to świetny zespół, może wygrać z każdym, nie tylko w Polsce, ale i w Europie. Ważne, że w tamtym meczu mimo porażki gra znowu zaczęła nam się układać. Oczywiście po tej przegranej byliśmy przybici, ale staraliśmy się tego nie rozpamiętywać. Ważna jest dla nas postawa kibiców. Legii ostatnio się nie wiodło, a jednak przyszli, i to na mecz z tak mało atrakcyjnym przeciwnikiem jak KSZO.
Nie było Panu przykro dobijać tak słabego rywala?
- Szkoda tej drużyny, bo w pierwszej połowie sezonu była naprawdę niezła. Mieli całkiem dobrych piłkarzy, nadal mają fajne miasto, fajny stadion. Żałuję, że spadają z ligi. Ale takie jest życie. Jak jestem na boisku, to robię co mogę, by trafić do siatki.
Który to Pański hat trick?
- W Polsce pierwszy. A który w karierze? Tego nie pamiętam.
Czy kiedykolwiek strzelił Pan w trakcie sezonu więcej goli niż obecnie?
- W pierwszej lidze strzeliłem najwyżej 15. Jednak do tej pory nie grałem w takich zespołach jak Legia - ciągle atakujących, nastawionych głównie na atak. W Jugosławii nie miałem tak łatwego zadania.
W ubiegłym roku mówił Pan, że chce w trakcie sezonu strzelić dziesięć goli.
- Tak było w pierwszym sezonie. Strzeliłem 11.
Teraz jest już prawie 20 trafień. Zakładając, że po zakończeniu sezonu nikt nie wykupi Pana z Legii, to za rok będzie 30?
- Ja tego nie powiedziałem.
Rozmawiał Maciej Weber