Czym innym może być propozycja utworzenia 8-mio drużynowej ekstraklasy i
8-mio drużynowej pierwszej ligi. Krzyżówka Danii i Szkocji między Bugiem i
Odrą, a raczej między Wisłą a Wartą. Tym, którzy nie pamiętają chcę
przypomnieć, że podobną koncepcję (10 i 12 drużyn) prezentował i zachwalał
ś.p. Jacek Dębski. Tamta propozycja nie została potraktowana poważnie przez
ludzi zajmujących się naszą piłką - i słusznie. Dwa lata temu po zakończeniu
sezonu 2000 / 2001 obfitującym w soboty i niedziele cudów PZPN podjął
decyzję o reformie rozgrywek. Jeden sezon zagrano eksperymentalnie w
grupach, eksperyment się powiódł, w obu grupach walka trwała do upadłego, nie
było żadnych handli, szwindli i innych historii znanych z poprzednich
sezonów. Jedynym mankamentem był fakt, że niektóre drużyny nie spotkały się
w ciągu sezonu ani razu np. Legia i Widzew. Po analizie wniosków i
konsultacjach z klubami i kibicami PZPN przyjął logiczną i ciekawą wersję
reformy rozgrywek ligowych. O jej zaletach pisałem wielokrotnie, więc nie ma
sensu wyjaśniać jej szczegółów (są dostępne w archiwum). Faktem jest, że
część klubów naszej ekstraklasy robiła co mogła by blokować zarówno reformę
ligi, jak też wprowadzenie licencji. Licencje z oporami wchodzą, ale reforma
została odsunięta o rok. Na szczęście nie zaniechano jej zupełnie. Od
przyszłego sezonu liga będzie liczyć 14 zespołów grających jeszcze nadal w
jednej grupie. Oznacza to tylko 26 kolejek, ale w przypadku awansu do ME
może przypadkiem okazać się strzałem w 10. Taki system jest jednak protezą,
punktem wyjściowym do dalszych zmian.
I teraz pojawia się szalona koncepcja ekstraklasy i pierwszej ligi liczących
po 8 drużyn. Więc po co zmniejszanie ligi do 14 drużyn w przyszłym sezonie?
Po co całe zamieszanie z reformą i kolejne komplikacje? Przecież tworzyć
ekstraklasę i pierwszą ligę liczące po 8 drużyn zdecydowanie łatwiej mając
ligę taką jak obecnie, czyli liczącą 16 drużyn. Po prostu po kolejnym sezonie
rozcinamy ją na pół. Sam pomysł dwóch 8-mio drużynowych najwyższych klas
rozgrywkowych też jest co najmniej dziwny. Jak rozumiem, celem PZPN-u było
podniesienie atrakcyjności wszystkich rozgrywek i uczynienie z pierwszej
ligi naprawdę elitarnej klasy rozgrywkowej, której przedstawiciele byliby w
stanie powalczyć na arenie międzynarodowej. Przy 12-stu drużynach w
pierwszej lidze i wprowadzeniu podziału na grupy mielibyśmy atrakcyjne
rozgrywki. Druga liga uzupełniona barażami i wzmocniona częścią obecnych
pierwszoligowców byłaby również atrakcyjnym towarem i dostępnym dla wielu
miast Polski. Nowy projekt 8 + 8 pozbawia wiele miast futbolu w ogóle i
tutaj argumenty panów Piechniczka czy Strejlaua będą rzeczywiście słuszne.
Przecież po wprowadzeniu systemu 8 + 8 kolejna klasa rozgrywkowa czyli II-ga
liga będzie beznadziejna jak w latach, kiedy była rozbita na dwie grupy.
Czyli de facto tworzymy wielką III-cią ligę, a z 34 drużyn grających dziś w
I-szej i II-ej lidze tworzymy dwie 8-mio drużynowe ligi - to złe
rozwiązanie.
Chyba że pomysł jest zagrywką pokerową Michała Listkiewicza. Panowie
prezesi Odry, KSZO, Górnika czy Szczakowianki patrzcie uważnie albo ja
przeprowadzę reformę wg przyjętych wcześniej założeń, albo przyjdzie ktoś
inny na moje miejsce i zrobi taką reformę, która nie tylko zagrozi wam
spadkiem do drugiej ligi, ale w zasadzie do trzeciej - pół amatorskiej. Więc
jak? Jeżeli tak jest to chwała prezesowi... bo cel uświęca środki...
oczywiście wyłącznie w reformowaniu ligi.