Nemanja Nikolić zasalutował kibicom Legii na pożegnanie - fot. Mishka / Legionisci.com

Słowo po niedzieli: Król

Qbas, źródło: Legionisci.com - Wiadomość archiwalna

Teksty z tego cyklu powstają z reguły jeszcze przed niedzielą. Tym razem czułem, że trzeba z nim poczekać do zakończenia meczu przeciwko Górnikowi Łęczna. Felieton bowiem już od tygodnia zamierzałem poświęcić Nemanji Nikoliciowi, który odchodzi z Legii. Byłem wręcz przekonany nasz najlepszy strzelec w królewskim stylu pożegna się z Warszawą. Warto było zaczekać. Król znowu udowodnił swoją wielkość.

Gdy 1,5 roku temu przychodził do nas z Węgier wielkie wrażenie robiły jego statystyki. Przez wiele lat strzelał dużo i regularnie. Pamiętam, że madziarscy dziennikarze podkreślali jego efektywność, regularność i profesjonalizm, a jednocześnie wytykali braki szybkościowe, problemy z utrzymaniem linii spalonego i… niską skuteczność. Mówiło się, że na jednego gola potrzebuje paru sytuacji, ale i zaznaczano, że ma niesamowitą łatwość odnajdywania się w nich.

Na Łazienkowskiej pierwszy raz widziałem go w starciu przeciwko Botoszanom. Co rusz łapany był na spalonym i nie zachwycił. Po meczu jednak w strefie wywiadów zaimponował mi spokojem i pewnością siebie. Przekonywał, że wkrótce zacznie strzelać. No i zaczął. Sezon 2015/16 to prawdziwa lawina bramek serbskiego reprezentanta Węgier. Skutecznością imponował zwłaszcza jesienią, choć i już wówczas pokazał, że starcia na poziomie fazy grupowej Ligi Europy, to dla niego jakby nieco za wysokie progi. Nie zmieniało to faktu, że warszawska publiczność pokochała swojego napastnika. A ten robił swoje – raz za razem ładował piłkę do siatki.

Wiosną 2016 r. nie strzelał już tak dużo, ale wciąż najwięcej w drużynie, a w dodatku sporo asystował. Wiązało się to z rolą, jaką miał pełnić w Legii. Trener Czerczesow nakazał mu bowiem bardziej altruistyczną grę – częściej grał w głębi pola, dużo więcej i intensywniej „pressował” rywali. Do mistrzostwa i Pucharu Polski dorzucił tytuł króla strzelców Ekstraklasy, który zdobył z wielką przewagą nad resztą zawodników. Dla mnie była to wyjątkowa sprawa, bo od dziecka marzyłem o takiej sytuacji, w której Legia zdobywa wszystko w Polsce, łącznie z tytułem najlepszego snajpera. Dzięki „Niko” to marzenie się zrealizowało.

Latem wrócił do klubu niemal prosto z Euro 2016. I od razu zaczął strzelać. Właściwie nie trenował fizycznie, miał trafiać. Zadanie wykonał perfekcyjnie. Strzelił 5 z 7 goli w eliminacjach Ligi Mistrzów, a do tego przy jednym asystował (do stanu 0-2 w Dublinie był jedynym strzelcem Legii w tych eliminacjach). Miał odejść do Hull City, ale doszło do zmian właściciela w drużynie angielskiego beniaminka i nowi szefowie „Tygrysów” zrezygnowali z transakcji. Został, złapał lekką zadyszkę, bo przecież nie trenował, ale 12 bramek w 19 spotkaniach Ekstraklasy, to nie lada wyczyn.

W Lidze Mistrzów nie błyszczał, choć o meczu w wyjściowym składzie przeciwko Realowi Madryt, a także bramce w Dortmundzie będzie mógł opowiadać jeszcze za kilkadziesiąt lat.

Władze klubu zrobiły na Nikoliciu interes życia, bo pozyskały go za darmo, a sprzedadzą za ok. 3 mln dolarów. Nie wiem kogo kupią w jego miejsce, ale idę o zakład, że kto by to nie był, to nie strzeli tylu goli w 1,5 roku, co Nemanja.

Nie zamierzam rozwodzić się nad jego przydatnością dla Legii. O tym mówią liczby. 40 goli w 56 meczach ligowych, 7 w 8 meczach o Puchar Polski i 8 w 21 meczach europejskich pucharów. Jest dla mnie jasne, że każdy zespół potrzebuje snajpera i każdy polski klub chciałby właśnie takiego mieć. Choćby po to, by w lidze móc zrobić marmoladę z kilku rywali, a przecież „Niko” przez raptem kilkanaście miesięcy ukąsił każdego ligowego przeciwnika, przeciwko któremu wystąpił.

W niedzielę pożegnał się z Legią w najwspanialszy z możliwych sposobów. Godny prawdziwego króla stolicy. W swym ostatnim występie zdobył trzy gole i został pożegnany owacją na stojąco przez 22 tys. widzów. Nikolić nie umiał ukryć wzruszenia. Poleciały łzy. Mi, staremu chłopu, również. Dziękuję Królu.

Autor: Jakub Majewski "Qbas"
Twitter: QbasLL
KO na FB


REKLAMA
REKLAMA
© 1999-2021 Legionisci.com - niezależny serwis informacyjny o Legii Warszawa. Herb Legii, nazwa "Legia" oraz pozostałe znaki firmowe i towarowe użyte zostały wyłącznie w celach informacyjnych.