Legionisci.com
LEGIONISCI.COM
Wywiad

Zimny prysznic

poniedziałek, 2 czerwca 2003 06:44
Tomasz Sokołowskiźródło: Życie Warszawy

Maciej Rowiński: Czego zabrakło, by pokonać Ruch?


Tomasz Sokołowski: Strzelamy trzy gole, mamy przynajmniej drugie tyle klarownych sytuacji, ale popełniamy błędy w obronie. Ruch miał chyba tylko cztery sytuacje, z których wykorzystał trzy. Nasza gra ofensywna mogła się podobać, ale z defensywą było na bakier. Rywale potrafili to wykorzystać. Im nic nie daje ten remis, a nam zabiera dwa punkty, których może nam zabraknąć, by zająć miejsce gwarantujące start w europejskich pucharach. W Lubinie nie będzie łatwo, ale zobaczymy na ile wystarczy nam zwycięstwo, jeżeli w ogóle wygramy. Sami pokrzyżowaliśmy sobie plany remisem w Jaworznie i stratą dwóch punktów w spotkaniu z Ruchem. Nie zyskaliśmy w sumie czterech punktów, które planowaliśmy, a resztę można sobie dopowiedzieć.


Może w pierwszej połowie bramka Matuszka była zaczarowana?


- Myślę, że raczej szczęście bramkarza, a nie moce spirytystyczne, nie pozwoliło nam na zdobycie gola. Jest przecież od tego, żeby bronić. W naszym wypadku zabrakło jednak zimnej krwi. Zdobyliśmy jednak trzy gole. Nikt dotychczas nie odpowiedział nam na nie - dopiero Ruch. Do Chorzowian nie mamy chyba szczęścia. Kiedyś wygrywaliśmy 3:1, a mecz skończył się i tak remisem 3:3. Niech przypomnę jeszcze jesienną porażkę w Chorzowie, która przerwała naszą świetną serię meczów, w których zdobywaliśmy punkty. Historia, historią, ale nie powinniśmy pozwolić sobie na stratę tylu bramek, jeżeli myślimy o grze w europejskich pucharach. Jednak przytrafiło się.


Czy wini Pan obrońców?


- Nie. Błędy popełnił cały blok defensywny. To również moja wina, jako pomocnika. Przy pierwszym golu zabrakło asekuracji. Przy drugim trafieniu w gąszczu naszych obrońców i pomocników Gorawski dostawił nogę. Przy trzeciej bramce piłka wróciła i niespodziewanie znalazł się Bizacki i pokonał Boruca. Po prostu źle zachowaliśmy się i to nas kosztowało utratę zwycięstwa.


Jak ocenia Pan szansę gry Legii w europejskich pucharach?


- Z pewnością oddaliła się. W Jaworznie, a w Warszawie jeszcze bardziej. Źle będzie dla polskiej piłki, gdy nie wystąpimy w rozgrywkach Pucharu UEFA. Walczyliśmy o tytuł mistrzów. I choć się nie udało, chcieliśmy chociaż otrzeć łzy grą w Pucharze UEFA i pokazać się.


Zabrakło Łukasza Surmy?


- Po raz pierwszy zagrał na tej pozycji Adam Majewski i nie spisywał się źle. Trudno powiedzieć, czy gdyby grał Łukasz, losy meczu odwróciłyby się. Jeden zawodnik raczej nie jest w stanie zmienić losów meczu, nie od jednego zawodnika zależało, że popełniliśmy tyle błędów.


Gdy Ruch objął prowadzenie 3:2 poczuliście, że uciekają wam punkty?


- Nie mieliśmy nic do stracenia i staraliśmy się atakować. Bez znaczenia było, czy przegramy 2:3, czy 2:4. Chcieliśmy doprowadzić do remisu i w ostatnich minutach szukać szansy zwycięstwa. Przegrywając 0:1, doprowadziliśmy do wyniku 2:1, więc dlaczego po raz drugi nie miałoby się nam to udać. Niestety, zabrakło kropki nad i, choć mieliśmy ku temu okazję. Był to zimny prysznic w upalne popołudnie.


W końcówce zabrakło wam sił?


- Trudno grać w takim tempie przez cały mecz. Momentami przy upale łapało się zadyszkę.


Czy zostanie Pan w Legii?


- Kończy mi się kontrakt. Prowadzę rozmowy. Zobaczymy... Wszystko zależy od tego, czy pozostaną te same władze, czy przyjdzie ktoś inny, o czym wiele się ostatnio mówi. Wszystko zależy od tego, czy zostaną mi zaproponowane godziwe warunki. Jest wiele pytań, na które brakuje odpowiedzi.

Podaj ten news dalej: