Legionisci.com
LEGIONISCI.COM
Wywiad

Powiedziałem dość

poniedziałek, 9 czerwca 2003 07:44
Leszek Piszźródło: Życie Warszawy

Łezka w oku zakręciła się Panu w sobotni wieczór?

Leszek Pisz: Tak. Chciałbym jeszcze pograć w piłkę, ale w pewnym momencie musiałem powiedzieć sobie dość. Nadarzyła się okazja, bo Igloopol Dębica obchodzi w tym roku 25-lecie istnienia. Jestem wzruszony, że tak dużo widzów i znajomych przybyło na stadion. Myślę, że się nie zawiedli. Oba zespoły grały nieźle, padło sporo goli, były też rzuty karne. Cieszę się, że zdobyłem dwie bramki w moim pożegnalnym występie. Jedną z akcji i jedną z karnego. Jestem zadowolony z pożegnania i cieszę się, że prawie wszyscy przeze mnie zaproszeni goście przyjechali. Wynik był oczywiście sprawą drugorzędną. Najważniejsze, że kibice mogli zobaczyć zawodników, których nie spotyka się na co dzień na dębickich boiskach. Mam nadzieję, że moi wychowankowie pójdą w moje ślady i też będą rozgrywać takie fajne mecze.


Czy wynik był ustawiony?

- Z pewnością legioniści nie chcieli ponieść porażki, ale powiem szczerze, że żadna układanka nie wchodziła w rachubę. My zagraliśmy na swoim normalnym poziomie, legioniści na pewno nie na maksa.


W scenariuszu nie było rzutu wolnego?

- Założenia okazały się błędne. Żaden z legionistów nie chciał nikogo z mojej drużyny sfaulować przed polem karnym. Może się bali?


Michael Platini i Roman Kosecki w ostatnich minutach swoich pożegnalnych spotkań zostali zastąpieni przez synów. Pan nie myślał o tym?

- Był taki pomysł. Wszystko było zaplanowane i miało być wyreżyserowane. Pech chciał, że cztery tygodnie temu syn złamał rękę, więc jego występ był wykluczony.


Które ze spotkań w Legii czy reprezentacji Polski zapamięta Pan jako najpiękniejsze?

- Najmilej wspominam spotkanie w Goteborgu, po którym wywalczyliśmy awans do Ligi Mistrzów oraz bramki zdobyte w Champions League.


A z występów pozaboiskowych?

- To legendy, ale w każdej jest źdźbło prawdy.


Zawiesił Pan buty na kołku i...

- Nie biorę rozbratu z piłką. Obecnie prowadzę młodzież Igloopolu. Chciałbym, aby wśród dębickiej młodzieży pojawiło się kilka talentów...


...na miarę Pana?

- Na miarę gry w pierwszej lidze. Jest to moje marzenie i całą pracę podporządkowuję temu celowi.


Rozmawiał Maciej Rowiński

Podaj ten news dalej: