Legionisci.com
LEGIONISCI.COM
Wywiad

Nie sprzedałem meczu

wtorek, 10 czerwca 2003 15:20
Stanko Svitlicaźródło: Piłka Nożna

Wie pan, ilu zagranicznych piłkarzy było królami strzelców polskiej ekstraklasy?

Stanko Svitlica: Nie, nie znam dobrze historii waszej ligi. To oczywiście żart, bo mam świadomość, że przejdę do historii, gdyż jako pierwszy dokonałem tej sztuki. Jestem bardzo szczęśliwy, udowodniłem wszystkim krytykom, że Dragomir Okuka nie sprowadził mnie do Legii tylko dlatego, że jestem jego rodakiem.


Zapewne pańska radość była większa po zeszłorocznym tytule mistrza Polski niż po wygraniu klasyfikacji najskuteczniejszych ligowców. Ale dlaczego Legia nie obroniła tytułu w tym sezonie?

- Trudno jednoznacznie wskazać powody, w sporcie trzeba się liczyć również z porażkami. To muszą zrozumieć przede wszystkim kibice. Gdyby nasz zespół wygrywał każde rozgrywki, to nudną ligę można by było rozwiązać. A przecież nie tylko Legia wzbudza emocje, fani Groclinu i GKS Katowice też mają prawo do chwili radości. Osiągnęliśmy gorszy wynik niż zamierzaliśmy, ale za rok znów możemy być najlepsi. I ewentualny sukces po wyjściu z kryzysu będzie smakował podwójnie.


Po meczu z chorzowskim Ruchem, kiepskim w wykonaniu Legii, pojawiły się pogłoski, że nie byliście zainteresowani zwycięstwem.

- To głupoty. Remis nie dawał nic ani nam, ani Ruchowi. Oba zespoły chciały wygrać i dlatego wywalczyły zaledwie po punkcie. Polska liga pozytywnie mnie zaskoczyła pod tym względem. Nie spotkałem się tu z żadnymi układami, prawdziwa walka trwała do ostatniej kolejki. A w Jugosławii nie zawsze tak było, choć ja nigdy nie sprzedałem meczu. Sumienie każdy z legionistów ma czyste, bo w całym sezonie dawaliśmy z siebie wszystko. Legia wygrała z Widzewem w Łodzi, poradziliśmy sobie z Polonią, sprawiliśmy baty Lechowi po znakomitym meczu. Rywale byli jednak jeszcze lepsi i zasłużenie wystąpią w pucharach.


I to właśnie jest największy powód do wstydu dla legionistów. Zwłaszcza dla Cezarego Kucharskiego i Aleksandara Vukovica, którzy wiosną zawodzili najbardziej.

- Nie używajmy zbyt wielkich słów. Szanse na grę w Europie mieliśmy do ostatniej kolejki. A skoro walczyliśmy do końca, to nie musimy się wstydzić. O Kucharzu i Acu nie chciałbym się wypowiadać, zwłaszcza źle. W ubiegłym sezonie byli najlepsi w Legii, w tym grali gorzej, ale uważam, iż dalej zajmowali kluczowe pozycje w strategii Okuki. I na pewno nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa.


Uważa pan, że Legia powinna zastąpić Polonię w Pucharze Intertoto i w ten sposób szukać szansy na awans do rozgrywek UEFA?

- To bezsensowny pomysł. Jesteśmy zmęczeni rozgrywkami, potrzebujemy wypoczynku. A urlopy mamy krótkie, bo letnie przygotowania rozpoczynają się już 26 czerwca. Jeśli więc trzeba by było grać w Intertoto, to na pewno odbiłoby się na postawie Legii w przyszłym sezonie.


A dokąd wybiera się pan na urlop?

- Do Hiszpanii, konkretnie na Majorkę. Uwielbiam słońce i chętnie wyleguję się na plaży. W dobrym towarzystwie, bo umówiłem się na wspólne wakacje z Stevanem Stojanoviciem, który był świadkiem na moim ślubie, i jego rodziną. Na pewno pogramy też w koszykówkę, która jest moją ulubioną grą zespołową. Kiedyś byłem naprawdę dobry w tym sporcie.


W przyszłym sezonie będzie pan grał w Realu Mallorca? Wczasy połączy pan z testami?

- Nie. Na pewno nie trafie do tego klubu, choć nie wykluczam, że przeprowadzę się do Hiszpanii i spełnię w ten sposób największe marzenie. Mam ofertę z tamtejszego czołowego klubu, ale do finalizacji transferu jeszcze daleka droga. Legia na pewno zechce za moją kartę milion euro, a niewiele klubów stać obecnie na tak wielki wydatek. Rozumiem jednak, że w sytuacji, gdy zdobyłem 24 gole w polskiej lidze i 5 w europejskich pucharach, to nie mogę odejść za czapkę gruszek.


Podobno największą ochotę na zatrudnienie pana mają działacze CSKA Moskwa?

- Możliwe, bo w rosyjskiej prasie ukazał się nawet wywiad z prezesem tego klubu, który stwierdził, iż uzgodnił już wszystkie warunki mojego transferu. Tę informację przekazał mi Radostin Stanew. Tyle tylko, że wiadomość jest nieprawdziwa. Bo z nikim nie jestem po słowie. W grę wchodzi jeszcze Spartak Moskwa, Hannover 96, a także kluby z Włoch i Francji. Nie jestem natomiast zainteresowany przenosinami do Arminii Bielefeld, bo wstyd byłoby odejść z wielkiej Legii do klubu drugo ligowego.


A jak duże długi ma wobec pana ta wielka Legia?

- Niemałe. Kontrakt został wypłacony tylko do marca, a czekam także na premię za mistrzostwo Polski. Nikt też nie zająknął się nawet o symbolicznej nagrodzie za tytuł króla strzelców.


W jakim języku rozmawia pan ze Stanewem?

- W... piłkarskim. Mówimy po serbsku, bułgarsku, a najwięcej jest w tych dyskusjach oczywiście słów polskich. To zresztą nie ma większego znaczenia – najważniejsze, że nadal doskonale się rozumiemy. Szkoda mi Bułgara, bo zasługuje na występy w lepszym klubie niż Szinnik. Radek jest jednak dorosły, więc miał prawo pokierować karierą tak, jak chciał.


Latem wyjedzie pan z Polski już na zawsze?

- Na pewno nie! Nawet jeśli podpiszę kontrakt w zagranicznym klubie, to jeszcze wrócę do Warszawy. Kocham waszą stolicę, tu urodził się mój syn, tu przeżyłem najlepszy sezon w karierze. Mieszkania co prawda nie kupiłem, ale nie wykluczam, że jeszcze to zrobię. Polska spodobała mi się, a warszawska Starówka wprost mnie urzekła.


W Krakowie Rynek też jest przepiękny. Może więc warto byłoby w barwach Wisły powalczyć o Ligę Mistrzów?

- Nie! Bardzo szanuję zespół Białej Gwiazdy, ale w Polsce mogę grać tylko i wyłącznie w Legii.


Posmakowało panu polskie jedzenie?

- Owszem, bo jest bardzo podobne do serbskiego. Lubię mięso i warzywa, a tego nie brakuje w polskiej kuchni. A wasz żurek jest naprawdę przedni. Uwielbiam tę zupę.


Naszej muzyki da się słuchać?

- No pewnie, zwłaszcza jeśli duet z Krzysztofem Krawczykiem tworzy Goran Bregović. Świetna jest także Edyta Górniak. To moim zdaniem najlepsza polska piosenkarka.


A kto jest najlepszym polskim piłkarzem?

- Żurawski. Maciek umie naprawdę wszystko, bardzo go podziwiam. I nie mogę zrozumieć dlaczego Paweł Janas nie od Żurawia rozpoczyna ustalanie składu reprezentacji. To prawda, że wiślak nie zdobywał tylu goli w kadrze co w klubie, ale prędzej czy później musi się przełamać. Jest piłkarzem europejskiego formatu. Niewiele ustępują mu Kamil Kosowski, Marek Saganowski i Łukasz Surma.


Stanko Svitlica chyba też nie jest gorszy. A mimo to nie gra w reprezentacji Serbii i Czarnogóry.

- Dziennikarze często się o mnie upominają, ale selekcjoner Dejan Savićević ma innych faworytów. To jego prawo, ale oczywiście nie tracę nadziei na powołanie.


A może powinien pan pomyśleć o polskim obywatelstwie?

- Co prawda nie grałem w żadnej młodzieżowej reprezentacji Jugosławii ani Serbii, więc mógłbym występowac w waszej kadrze, ale nie zmienię paszportu. W Polsce jest wystarczająco wielu dobrych napastników, nie potrzebujecie naturalizować obcokrajowców.


Kto jest najlepszym bramkarzem w polskiej ekstraklasie?

- Po wyjeździe Bułgara zdecydowanie Artur Boruc. Ma niewielkie doświadczenie, za to ogromne predyspozycje i to on powinien zastąpić kiedyś Jurka Dudka w reprezentacji. Bardzo trudno pokonać także Mariusza Liberdę z Groclinu.


A który z naszych obrońców był najtrudniejszym pańskim rywalem?

- Arek Głowacki. To twardy, szybki i zdecydowany defensor, który na boisku nie przebiera w środkach. Jest przy tym elegancki, po meczu zawsze podaje rękę i zachowuje się przyjaźnie.


Rozmawiał Adam Godlewski

Podaj ten news dalej: