Legionisci.com
LEGIONISCI.COM
Felieton

Idą ciężkie czasy...

piątek, 13 czerwca 2003 23:21
Poll

W Legii robi się niewesoło. Po systematycznym osłabianiu drużyny, teraz tracimy świetnego trenera i prawdę mówiąc widoków na lepszą przyszłość nie ma. Nie zanosi się na to, żeby pojawiły się nagle większe pieniądze, co jest rzeczą naprawdę dziwną, ponieważ co by nie powiedzieć, Legia jest najlepiej rozpoznawalną polską marką piłkarską w kraju i Europie. Mimo osłabień, ma nadal silną jak na polskie warunki drużynę, wielu kibiców i sporą frekwencję na stadionie. Nie znam danych, ale postawiłbym sporą sumę na to, że największa część dekoderów Cyfry+ także sprzedaje się w Warszawie. Dlaczego więc nie znalazł się sensowny nabywca akcji? Możliwości są dwie: Albo Pol-Mot stawia warunki nie do przyjęcia, albo szuka jedynie poważnego inwestora. Zakładam dobre intencje Pol-Motu z kilku przyczyn.

Pol-Mot w roli właściciela sprawdził się lepiej niż zrobiłaby to większość właścicieli pierwszoligowych klubów w Polsce. Właściwie od czasu bankructwa Daewoo Pol-Mot samodzielnie finansuje klub. Zarządzanie klubem mogło by stanowić wzór do naśladowania. Przy skromnym budżecie udawało się wiązać koniec z końcem, zdobyć mistrzostwo, jeszcze 2 lata temu Legia przynosiła co roku wielomilionowe straty, a teraz udało się osiągnąć nawet niewielki zysk. Sam Pol-Mot ma sytuację finansową nie do pozazdroszczenia. Budownictwo i motoryzacja - główne branże holdingu ,są od kilku lat w stanie zapaści, a jej przezwyciężanie następuje bardzo powoli. Nie mamy więc co liczyć na solidne wzmocnienia drużyny, ale też nie musimy obawiać się masowej wyprzedaży. Prezesi Pol-Motu zdają sobie sprawę, że marka i kadrowy potencjał Legii są jedynymi atutami spółki. Wyprzedaż drużyny może spowodować, że poza nazwą z
tradycjami pozostaną jedynie długi, cyli strata będzie znacznie większa, bo Pol-Mot będzie musiał je spłacić. Dlatego wolę, żeby Pol-Mot pozostał nadal właścicielem, niż sprzedał udziały osobom typu Bekdas czy Romanowski. Tego typu chętnych jest na pęczki, takich jak Telefonica znacznie mniej, więc sądzę, że powinniśmy wstrzymać się z krytyką właściciela Legii, bo nie sądzę, żeby trzymali udziały Legii jedynie po to by zarobić lub utrzymać kontrolę nad klubem. Przecież mogliby sprzedać na pniu drużynę, spłacić długi, sprzedać klub pierwszemu lepszemu, który za chwilę chciałby od miasta
terenów lub dotacji, grożąc degradacją drużyny.


Nie znaczy to, że nie czekają nas ciężkie czasy. Odejście z prawdziwą klasą Dragomira Okuki tylko to potwierdza. Możemy się bowiem spodziewać kolejnych osłabień drużyny, a uzupełnianie składu będzie dość trudne. Co do Dariusza Kubickiego, to pozostaje liczyć, że obok D. Okuki nauczył się czegoś i nie będziemy mieli powtórki sprzed kilku lat. Dragomirowi Okuce składam serdeczne podziękowania i powiem, że być może jest jeszcze jedna w tej chwili ściśle utajniona przyczyna odejścia szkoleniowca Legii. Popatrzcie co się dzieje z kadrą Jugosławii, przegrana z Finlandią na wyjeździe, u siebie z
Azerbejdżanem. Widać wyraźnie, że kadra Jugosławii - czy raczej Serbii i Czarnogóry potrzebuje nowego trenera... Jeżeli tak będzie, to trudno byłoby się dziwić Okuce, przecież praca z kadrą własnego kraju to marzenie każdego trenera.


Co może być dalej? Prawdopodobnie rok, dwa chudsze lata w środku tabeli, chociaż niekoniecznie. Przykład GKS dowodzi, jak z pieniędzmi znacznie mniejszymi od Legii można nieźle powalczyć o mistrza i spokojnie zakwalifikować się do pucharów. Jeżeli Legia już generuje niewielkie zyski, to może tak będzie dalej. Z czasem może poprawić się sytuacja finansowa Pol-Motu lub znaleźć nowy właściciel lub współwłaściciel, a może sponsor. Jeszcze jedna bardzo ważna sprawa. Jeżeli nie ma pieniędzy, to trzeba profesjonalnie i w dużych ilościach szkolić młodzież. Wtedy się zarabia pieniądze na zawodnikach, a nie wydaje. Prawo Bosmana spowodowało, że kupowanie piłkarzy starszych, promowanie ich i odsprzedaż z zyskiem jest
nieopłacalna, zwłaszcza dla polskich niezbyt bogatych klubów. Dzisiaj
piłkarz może zostać wypromowany i po zakończeniu kontraktu odejść, a klub nie dostanie złotówki. Podpisanie długoletniego kontraktu to ryzyko, bo jak piłkarz okaże się słaby, to przez wiele lat będzie obciążał budżet klubu.

Szkolenie młodzieży to co innego. Ekwiwalent za wyszkolenie piłkarza do 23 lat procentuje przez jego całą karierę, po prostu od transferów i kontraktów pewną część odpala się klubowi, którego był wychowankiem. Warto więc o tym pomyśleć.

Podaj ten news dalej: