"Kiedyś rozmawiałem z prezesami na temat przedłużenia kontraktu i ostatecznie go nie przedłużyliśmy. A umowa kończy się za rok i nie mogłem sobie pozwolić, by pozostać bez perspektyw" - mówi Cezary Kucharski, który odchodzi z Legii do Iraklisu Saloniki.
31-letni kapitan eks-mistrzów Polski związał się z greckim klubem na dwa lata z opcją przedłużenia na rok. Legia dostanie za niego ok. 150 tys. euro.
Mówi się, że z Legii odejdzie Stanko Svitlica, że na Cypr może wyjechać Jacek Zieliński. Do greckiego Panioniosu już wyjechał Adam Majewski. O Panu ostatnio było zdecydowanie ciszej. I nagle ten Iraklis.
Cezary Kucharski: Uznałem, że rozgłos nie jest mi potrzebny. Grecy interesowali się mną od dobrych paru miesięcy. Mój menedżer Jarosław Kołakowski kontaktował się z kilkoma klubami, ale tylko ta oferta była konkretna.
W ubiegłym sezonie zawodnikiem Iraklisu był Marcin Mięciel. On był do tego klubu wypożyczony, gdyby przeszedł tam na stałe, to Grecy musieliby dopłacić 400 tys. euro, i się nie zdecydowali. Pana mogli mieć na bardziej korzystnych warunkach.
- Tak było, ale to nie mój kłopot. Rozmawiałem z Marcinem i wystawił Iraklisowi bardzo dobre referencje. Powiedział, że klub jest bardzo sprawnie zorganizowany i cenią tam dobrych piłkarzy.
W ubiegłym roku mówiło się o przejściu do Hannoveru. W kontrakcie miał Pan klauzulę, że może odejść przed wygaśnięciem kontraktu, o ile ktoś zaoferuje co najmniej 150 tys. euro.
- Nie jest tajemnicą, że od dawna miałem w kontrakcie taką klauzulę. Natomiast o szczegółach umowy z Iraklisem mówić nie będę, bo to jest tajemnica. Myślę jednak, że Legia robi dobry interes i z tego transferu uda się wygenerować środki na zatrudnienie dwóch-trzech dobrych zawodników.
Często mówił Pan o przywiązaniu do Legii, a teraz znowu z niej odchodzi. Dlaczego?
- Kiedyś rozmawialiśmy z prezesami na temat przedłużenia mojego kontraktu i ostatecznie go nie przedłużyliśmy. A umowa kończy się za rok i nie mogłem sobie pozwolić, by pozostać bez perspektyw.
Pańskie odejście jest przesądzone?
- Tak. W środę wieczorem podpisałem kontrakt z Iraklisem. Ma obowiązywać przez dwa lata i jest możliwość jego przedłużenia. Do Grecji wybieram się 8 lipca, dwa dni później przejdę badania lekarskie. 26 czerwca po krótkich wakacjach w Warszawie zbiera się Legia. Postaram się być na tym spotkaniu i pożegnać się ze wszystkimi.
Nie szkoda odchodzić?
- Pewnie, że szkoda. Kolegów i kibiców, którzy fantastycznie nas dopingowali. Mam nadzieję, że zrozumieją tę moją decyzję. Wcześniej nie zdarzyło mi się być w klubie dłużej niż trzy lata z rzędu. A ostatnio w Legii byłem przez trzy i pół roku. Jestem człowiekiem, który lubi zmiany. Lubię podejmować ryzyko. Wiem, że o moim poprzednim pobycie w klubie zagranicznym opowiada się same złe rzeczy. W Sportingu Gijon może faktycznie nie wiodło mi się nadzwyczajnie, ale moim zdaniem to wcale nie był okres stracony.
Czy wpływ na Pańską decyzję miała trudna sytuacja finansowa Legii? Piłkarzom nie wypłacono premii za mistrzostwo, także pensji za kilka ostatnich miesięcy.
- Nie ukrywam, że sytuacja od dłuższego czasu nie jest komfortowa. Gdybym został w Legii, to prawdopodobnie zrezygnowałbym z funkcji kapitana zespołu. Czułem się papierkiem lakmusowym badającym nastroje pomiędzy kierownictwem a zawodnikami. Chodziłem od jednych do drugich. Traciłem na te rozmowy sporo energii, co miało istotny wpływ na moją dyspozycję na boisku.
A czy na Pańskie odejście z Legii miała wpływ rezygnacja Dragomira Okuki z funkcji trenera i przyjęcie na stanowisko dyrektora sportowego Jerzego Engela?
- Te zmiany dla mojej decyzji nie miały większego znaczenia. Obu tych panów bardzo szanuję i obu wiele zawdzięczam. Moim zdaniem w klubie zostanie zachowana równowaga. Odchodzi jeden znakomity fachowiec, a na jego miejsce przychodzi równie poważna osoba. Odejście trenera Okuki miało tylko wpływ na moje postanowienie o rezygnacji z funkcji kapitana i to jeszcze przed ustaleniami z Iraklisem. Opaski nie dostałem bowiem po demokratycznych wyborach, tylko na skutek jego decyzji. Mam nadzieję, że mój następca nie będzie tracił tyle energii na sprawy pozaboiskowe. Wydaje się zresztą, że Legia będzie miała nowego-starego kapitana, bo pewnie zostanie nim znowu Jacek Zieliński.
Iraklis tak jak i Legia nie zagra w europejskich pucharach...
- Kwalifikację stracił praktycznie w ostatniej minucie sezonu. Wtedy padł gol, który wyeliminował klub z Pucharu UEFA. Ale znaczenie mają dla mnie także wartości poznawcze. Poznam nowy, piękny kraj. O swojej grze w piłkę nigdy nie mówiłem w kategoriach kariery. Traktowałem ją zawsze jak przygodę. I właśnie przygodę chciałbym teraz przeżyć. Zyskam nowe motywacje. A w Atenach w przyszłym roku będą igrzyska olimpijskie. Także w Salonikach będzie budowany nowy stadion. Takie sprawy też mają znaczenie.
Dwuletni kontrakt z możliwością przedłużenia oznacza, że w polskiej lidze raczej już Pana nie zobaczymy. Dla zawodnika 31-letniego to już chyba ostatnia zmiana drużyny.
- Przykro, jak człowiekowi wypomina się jego wiek, ale oczywiście zdaję sobie sprawę, ile mam lat. Nigdy nie robię dalekosiężnych planów, więc nie wiem, co będę robić po powrocie z Grecji. Mam nadzieję, że w przyszłości w jakiejś roli podejmę współpracę z Legią. Tutaj przecież spędziłem najpiękniejsze chwile w przygodzie sportowej.
W Iraklisie ma Pan dostać koszulkę z numerem 10. To oznacza, że mają tam określone, spore nadzieje.
- W Legii zwykle występowałem z "ósemką", ale dawno temu grałem i z "dziesiątką". Traktuję to jako wyróżnienie. Tak jak tutaj mam występować jako cofnięty napastnik.
Rozmawiał Maciej Weber
Wywiad
Żal odchodzić, ale...
czwartek, 19 czerwca 2003 19:08
Cezary Kucharskiźródło: Gazeta Wyborcza