Znowu Jerzy Engel pana ubiegł. Jak pan zniesie to upokorzenie?
Janusz Wójcik: Jak to ubiegł? Wcale nie ubiegł, tylko sobie to nachalnie wychodził. Ja nie zabiegałem o pracę na Łazienkowskiej. A przynajmniej nigdy nie chciałem tam wrócić jako dyrektor. Mnie interesowała jedynie posada trenera. Widać prezes Andrzej Zarajczyk ma sporo pieniędzy, skoro pozwolił sobie na zatrudnienie Engela. Współczuję tylko Darkowi Kubickiemu, który teraz niewiele będzie miał do powiedzenia.
Jak to niewiele? Przecież będzie szkoleniowcem i to on będzie odpowiadał za przygotowanie, ustawienie drużyny i wyniki.
- Za wyniki to może tak, ale za resztę wątpię. Znamy na tyle Jureczka, że wiemy, iż będzie stosował swoją politykę personalną. Ale z pozycji dyrektora nie będzie za nią ponosił odpowiedzialności. Tylko patrzeć jak zacznie się zarządzanie Megasamu.
Jakiego Megasamu? Przecież Megasamów już nie ma, to relikt minionej epoki...
- Właśnie, tego się obawiam, że Legia będzie takim reliktem. Choć z całego serca życzę temu klubowi sukcesów, nie wyobrażam sobie, żeby przy dyrektorze Megasamu jakieś sukcesy odniosła, wręcz przeciwnie. Zrobi z Legii, jak rok temu z reprezentacji Polski, targowisko próżności. Zacznie się wyprzedaż towaru i skupowanie bubli.
Jakich bubli, o czym pan bredzi?
- Ano bubli, już słyszę od kibiców Legii, że zacznie się polonizowanie klubu z Łazienkowskiej, czyli sprowadzanie polonijnych odrzutów z innych polskich klubów. To dla najwierniejszych fanów Legii niewyobrażalne. Podobnie jak kierowanie klubem przez człowieka, który nosi sygnet Polonii.
Nie za bardzo się pan czepia? Przecież Engel pracował już w Legii dwukrotnie. Więc do trzech razy sztuka...
- Obawiam się, że ani tej sztuki nie będzie, ani pełnego trzeciego razu. Poprzednich pobytów na Łazienkowskiej nie może Jureczek zapisać na konto udanych. Bo przecież zawalił mistrzostwo Polski i skłócił zespół. Winą za porażkę w decydującym meczu w Zabrzu obarczył zawodników, a nie siebie. A ta jego druga przygoda z Legią to też wielka farsa. Paweł Janas nie chciał, żeby mu Engel przeszkadzał w prowadzeniu drużyny w Lidze Mistrzów, wolał, żeby Jureczek kręcił się jak najdalej od szatni, najlepiej na trybunach i tam rozdawał swoje wizytówki menedżera.
A nie jest pan przypadkiem zazdrosny, że to nie pan, lecz Jerzy Engel będzie miał teraz wpływ na grę Legii?
- Nie jestem zazdrosny, bo też nie mam czego zazdrościć temu handlarzowi cytrusów. Mnie się tylko serce kraje, że mój ukochany klub stacza się na psy. Warszawie, jak i Polsce potrzebna jest silna Legia, która powinna corocznie występować w Lidze Mistrzów. Ale proszę wybaczyć, przy dyrektorze Megasamu nie da się tego osiągnąć.
Rozmawiał Jacek Kmiecik
Wywiad
Megasam Engela
piątek, 20 czerwca 2003 09:51
Janusz Wójcikźródło: Przegląd Sportowy