Legionisci.com
LEGIONISCI.COM
Wywiad

Ja kocham Legię!

środa, 25 czerwca 2003 09:10
Marcin Żewłakowźródło: www.sports.pl

Jerzy Engel po pierwszych dniach urzędowania w roli dyrektora sportowego warszawskiej Legii nie przestaje być tajemniczy. Ciągle nie wiadomo, jakie będą jego pierwsze ruchy transferowe, choć można się domyślać, że w pierwszej kolejności będzie szukał bramkostrzelnego napastnika. Tym bardziej, że Cezary Kucharski już odszedł do Iraklisu Saloniki, a Stanko Svitlica zapewne również zmieni barwy klubowe.

Dobrym kandydatem na nowego "goleadora" stołecznego klubu jest niewątpliwie Marcin Żewłakow, który z Engelem udanie współpracował w reprezentacji Polski, strzelając za jego kadencji kilka bramek.

"Żewłak" nadal występuje w Excelsiorze Mouscron, który jednak z powodu trudnej sytuacji finansowej wystawił go na listę transferową. Nie ma więc przeszkód, aby po świetnie grającego głową napastnika sięgnęła Legia.

- A to mnie pan zastrzelił z tą Legią... Do tej pory nikt nie składał mi żadnej propozycji, ale to bardzo ciekawa opcja - powiedział nam wczoraj wyraźnie zaskoczony Żewłakow, który aktualnie przebywa w Warszawie, więc nie ma daleko na Łazienkowską.


Czy gdyby otrzymał pan ofertę z Legii, to by ją pan przyjął?

Marcin Żewłakow: Na pewno z zainteresowaniem bym ją przeanalizował. Myślę, że byłaby to ciekawa oferta, godna uwagi... Gra w takim klubie jak Legia to wyzwanie i nobilitacja dla każdego piłkarza w Polsce. W tym klubie zawsze gra się o coś, tutaj nie ma straconych sezonów. Możliwość występów w Legii wyzwala w zawodniku dodatkowe pokłady ambicji i wielką mobilizację. Oczywiście, ważne jest również odpowiednie podejście i samodyscyplina. Przy dobrej współpracy z trenerem można jednak przeżyć na Łazienkowskiej wiele wspaniałych chwil.


Czy w dzieciństwie kibicował pan Legii?

- Oczywiście. Jako młody chłopak starałem się być na każdym meczu rozgrywanym na Łazienkowskiej i mocno przeżywałem kolejne występy Legii. Podziwiałem wtedy zwłaszcza Darka Dziekanowskiego oraz Darka Wdowczyka i traf chciał, że po latach obu spotkałem w zespole... Polonii. Gdyby ktoś mi wtedy powiedział, że kiedyś zagram w jednej drużynie z Dziekanem i że po jego podaniach będę strzelał gole, nie uwierzyłbym nigdy w życiu! A jednak... Później w jednej drużynie spotkałem się również z innymi bohaterami z lat dzieciństwa - Maćkiem Szczęsnym, Andrzejem Łatką oraz Janem Karasiem. Jak ja ich wtedy podziwiałem i jak bardzo chciałem być na ich miejscu!


Czy potrafiłby pan zastąpić w drużynie Legii Stanko Svitlicę?

- Nie chciałbym się bawić w żadne deklaracje, bo tego nie lubię. Na pewno jednak, gdybym ostatecznie został piłkarzem Legii, to podjąłbym się tego wyzwania. Zrobiłbym wszystko, aby jak najlepiej wpasować się do nowego zespołu.


Czy to dobrze dla Legii, że jej dyrektorem sportowym został Jerzy Engel?

- Uchylam się od odpowiedzi na tak postawione pytanie. To wykracza poza moje kompetencje.


Współpracę z Engelem w reprezentacji wspomina pan jednak miło?

- Oczywiście. Dla mnie trener Engel jest numerem jeden, chyba właśnie jemu najwięcej zawdzięczam. To on dał mi szansę występów w reprezentacji Polski, zabrał na finały mistrzostw świata...


W reprezentacji nie gra pan jednak już prawie dwanaście miesięcy. Z Legii miałby pan do niej bliżej niż z Excelsioru Mouscron?

- Nie o to chodzi. Nie rozpatruję spraw reprezentacji przez pryzmat drużyny klubowej. Napastnik musi się pokazać poprzez strzelanie bramek - nieważne, czy w Legii Warszawa, czy w Realu Madryt. Rzeczywiście, ostatnio całej drużynie Excelsioru nie wiodło się najlepiej. Ja również nie grałem na miarę swoich możliwości, strzeliłem przecież w minionym sezonie tylko dziesięć bramek. Myślę jednak, że gdybym po wznowieniu rozgrywek belgijskiej ekstraklasy zaczął regularnie wpisywać się na listę strzelców, to w końcu selekcjoner Paweł Janas dałby mi szansę w jakimś sparingu. A czy z Legii jest bliżej do kadry? Może tak, może nie...


Rozmawiał Marcin Harasimowicz

Podaj ten news dalej: