Najpierw między słupkami zastąpił go Radosław Cierzniak. Gdy ten doznał urazu, do bramki ponownie wskoczył Malarz, ale na krótko. Po meczach z Wisłą Kraków i Jagiellonią szansę otrzymał Radosław Majecki i to on od czterech meczów strzeże bramki stołecznej drużyny.
W ostatnim meczu Malarza zabrakło na ławce rezerwowych, ale było to spowodowane chorobą. Przed spotkaniem z Koroną bramkarz Legii bardzo mocno zasugerował, że nie jest już nawet trzecim bramkarzem w hierarchii.
"Trzy miesiące, trzy pozycje w dół w hierarchii. Nie dam się zniszczyć, chociaż boli kurewsko" - napisał Malarz.