Legionisci.com
LEGIONISCI.COM

Złota Rybka, perski dywan i ciężka praca czyli Legia w Białej!

sobota, 5 lipca 2003 00:27
Jacek Filipiuk i Łukasz Sosiński

Zgrupowanie poza Warszawą ma to do siebie, że zawodnicy skoncentrowani są jedynie na treningach, nie zaprzątają sobie głów jakimiś poza piłkarskimi sprawami. W zasadzie każdy dzień wygląda niemal identycznie...


Przysmaki legionistów na zgrupowaniu - fot. Jacol i Sosna
fot. Jacol i Sosna

Początek dnia...

Legioniści budzą się około 7:45, gdyż już na godzinę ósmą zaplanowane jest śniadanie. Najwcześniej każdego dnia budzi się Jacek Magiera. W okresie wzmożonych treningów dieta musi być bardzo urozmaicona.

"Na stołach dominują ser dominują sery twarogowe, poza tym są mięsa w postaci ryb, drobiu i wołowiny. Staramy się serwować im dużo różnego rodzaju surówek i sałatek i troszeczkę owoców sezonowych, które są owocami bardzo energetycznymi" - informuje nas doktor Machowski. Na śniadanie, jak i każdy posiłek legioniści schodzą punktualnie. Obsługa "Złotej Rybki" również zawsze zdąża na czas ze specjałami. Z dań ciepłych można skosztować jajecznicy na bekonie, parówki, urozmaicony gatunek wędlin i serów, miód naturalny, dżemy, twarożki pod dwoma postaciami. Do śniadania jak i każdego posiłku piłkarze piją duże ilości wody mineralnej niegazowanej i soki. Po śniadaniu legioniści udają się do swoich pokoi, zrobić poranną toaletę i przygotować się do pierwszego treningu.


Pierwszy trening

O 9:40 w Złotej Rybce robi się gwarno, gdyż piłkarze schodzą na dół i wyruszają na trening. Droga pieszo zajmuje 10 minut, po drodze trudno nie spotkać gapiów. Trening rozpoczyna się o godzinie dziesiątej. Na "Wojskowych" piorunujące wrażenie robi stan murawy. W prywatnych rozmowach przyznają, że jest to płyta lepsza od tej na Łazienkowskiej. "Trenerzy powiedzieli, że takiej drugiej płyty w Polsce po prostu nie ma" - stwierdził doktor Stanisław Machowski. Rzeczywiście płyta boiska prezentuje się niczym perski dywan. Gdy Lucjan Brychczy prowadzi zabawy z piłką i ćwiczenia rozgrzewkowe, reszta sztabu ustawia bramki i wyznacza linie pomniejszonych polach gry. Zdarza się, że sztab szkoleniowy w tym czasie wymyśla sobie różnego rodzaju zawody (żonglerki piłką, strzały w poprzeczkę). Następnie Kubicki z Gawarą dzielą drużynę na 4 zespoły i rozpoczynają się gry na dwóch pomniejszonych boiskach. Na koniec standardowo piłkarzy czeka rozciąganie i zanim udadzą się do szatni, muszą przebrnąć przez tłum dzieci zbierających autografy. "Patrzcie, patrzcie Kalu Uche" - krzyczy jakiś małolat wskazując palcem na Diksona Choto.

"Pierwszy raz w życiu rozmawiałem ze sławnym piłkarzem" - dodaje z wypisanym zadowoleniem na twarzy jakiś chłopiec w replice Legii z nazwiskiem Mięciel. Piłkarze udają się do szatni, tam wezmą prysznic i czeka ich 10 minutowa droga do hotelu. Po drodze niemal wszyscy wstępują do sklepu kupując banany, bądź lody. Niektórzy szczęśliwcy załapują się na podwiezienie samochodem przez kierownika Zawadzkiego.


Obiad i siesta

Czas do obiadu mija szybko i nie wiadomo, kiedy trzeba zasiadać ponownie za stoły. Obiad jest o godzinie trzynastej. Sympatyczni pracownicy hotelu serwują zupę, sztukę mięsa z ziemniakami z koperkiem oraz dużą gamę surówek i różnego rodzaju sałatek. Mięsa dominują w postaci drobiu i wołowiny. Na deser zazwyczaj piłkarze jedzą szarlotkę, bądź ciasto z makiem. Po obiedzie nastaje czas wolny, legioniści zaszywają się w swoich pokojach. Teraz mają czas na chwilę wytchnienia, generalnie odpoczywają czytając prasę, oglądając telewizję. Zdecydowana większość decyduje się na sen. Największym śpiochem jest Tomasz Sokołowski II.


Popołudniowe przymusowe zajęcia

Następny trening jest wyznaczony na godzinę 16. Zazwyczaj podczas popołudniowych zajęć piłkarze doskonalą taktykę. Kubicki wespół z Gawarą wprowadzają nowy system gdy – czwórkę obrońców w jednej linii. Trening popołudniowy, tak jak i poranny, trwa półtorej godziny. Po zajęciach, jak zwykle, łowcy autografów i dziennikarze wykonują swoją powinność. Piłkarzy czeka prysznic i powrót do hotelu. Niektórzy znajdują jeszcze trochę czasu na rozmowy, wyjście poza teren "Złotej Rybki". Punktualnie o 19 wszyscy meldują się na kolacji. "Wojskowi" rozkoszują swoje podniebienia filetem z kurczaka po włosku z makaronem oraz różnorodnymi surówkami i przekąskami. Po kolacji legioniści mają czas na odpoczynek, rozmowy na dworze pod parasolami. Około 21 zawodnicy przebierają się w jednakowe stroje i cała dwudziestka-piątka idzie do pobliskiego budynku Zamiejscowego Wydziału Wychowania Fizycznego na siłownię.


Trzeciego dnia zgrupowania odbył się mecz sparingowy i trenerzy zrezygnowali z zajęć na siłowni bądź sauny. Zawodnicy mieli czas, aby wyjść na miasto lub posiedzieć przy małym piwie (oczywiście za zgodą trenera) w ogródku "Złotej Rybki". Niektórzy pozostali jednak w pokojach. "Ma Pan jakieś lody?" – pyta barmana Łukasz Surma... "Bierz całe pudełko i idziemy, wpierdzielimy w pokoju" - radzi Marcin Rosłoń. Należy podkreślić, że na każdym kroku spotykamy się z gościnnością i uprzejmością obsługi "Złotej Rybki". Piłkarze i sztab szkoleniowy chwalą sobie lokal, który mają na wyłączność jedynie dla własnych potrzeb. Około godziny 23 wszyscy są już w łóżkach, po chwili gaśnie światło a Złota Rybka zapada w głęboki sen, który potrwa do następnego ranka...


Zdjęcia z obozu:










Podaj ten news dalej: