Legionisci.com
LEGIONISCI.COM
Felieton

Karuzela trenerska

czwartek, 10 lipca 2003 12:55
Kowi

„Praca trenera to najlepsza robota na świecie” – mawiał Bobby Robson i zwykle dodawał, „od poniedziałku do piątku”. Kiedy przychodzi do sobotnio-niedzielnych meczowych stresów, do emocji przez 90 minut można się po prostu wykończyć. Przekonał się o tym siwowłosy, dziarski staruszek, który po pełnym sukcesów sezonie z F.C.Barcelona zrezygnował z posady nie wytrzymując katalońskiego piekła. Dziś mimo 70 lat prowadzi z sukcesami Newcastle United, a kibice i działacze proszą Robsona by pozostał z nimi do końca życia.


Ale jest to sytuacja niespotykana w futbolu, przeciętny polski trener ma dwa, może trzy miesiące na osiągnięcie wyników, w przeciwnym wypadku bardzo szybko straci pracę. Jednak są w Polsce kluby, które wzorują się na ligach zachodnich, mam tu na myśli hiszpańską Primera Division, a konkretnie Atletico Madryt. Despotyczny prezes drużyny z Vicente Calderon Jesus Gil zmienił 28! szkoleniowców na przestrzeni 5 lat. (statystycznie każdy nie miał nawet dwóch miesięcy na osiągnięcie wyników). Kiedy jednak zmienił swoją politykę i zatrudnił na dłużej Radomira Anticia, wyniki przyszły już za 12 miesięcy gdy Atletico zdobyło swój ostatni jak na razie tytuł mistrza Hiszpanii.


Nawet Jesus Gil wiedział kiedy poluzować i dać szansę ambitnemu Serbowi. Nie wiedzą o tym prezesi polskich klubów, którzy zwalniają trenerów nawet kiedy są wyniki. Kto przy zdrowych zmysłach prognozował, że GKS Katowice tak fantastycznie zagra w minionym sezonie. Drużyna typowana do zaciekłej walki o utrzymanie pokazała charakter, straciła najmniej bramek w sezonie i osiągnęła 3 miejsce mając w kadrze zaledwie 16 zawodników. Co zrobił prezes katowickiej drużyny Piotr Dziurowicz ? A no pokazał, że tak jak jego ojciec, będzie chciał się bawić w magnata i udowodnił jakim to potężnym jest prezesem zwalniając katowickiego cudotwórcę – Jana Żurka.


Przykład drugi – Groclin Grodzisk, znakomita praca „Bobo” Kaczmarka i zasłużona nagroda – wymówienie na koniec sezonu. Przesądzone są już podobno losy Franciszka Smudy, który mimo uratowania Łodzian przed spadkiem porozmawiał sobie z prezesem, spakował walizki i wyjechał w poniedziałek do Krakowa.


Ciekawie na tym tle wygląda sytuacja w Polskiej Lidze Koszykówki, faworyzowany Prokom Trefl Sopot uległ w finale Anwilowi Włocławek, a mimo wszystko Eugeniusz Kijewski pozostał trenerem sopockiej ekipy.


W pracy trenera po prostu nie ma reguły, wszystkiego się można spodziewać, może jutro trenerem Wisły nie będzie już Henryk Kasperczak, za to możemy być spokojni, że Paweł Janas pozostanie na stanowisku selekcjonera. Obłęd!


Miejmy nadzieję, że prezesi Legii dadzą szansę Darkowi Kubickiemu i nawet przy początkowym braku wyników pozwolą mu zostać na stanowisku szkoleniowca, bo może dzięki temu za rok Legia zapuka do Ligi Mistrzów.

Podaj ten news dalej: