Gol z Pogonią był dla niego ostatnim w Legii - fot. Woytek / Legionisci.com
REKLAMA
REKLAMA

Transfer last minute

Kulenović sprzedany do Dinama!

Wiśnia, źródło: Legionisci.com - Wiadomość archiwalna

W ostatnich godzinach letniego okienka transferowego Sandro Kulenović zmienił barwy klubowe. Chorwat wrócił do klubu, z którego trafił na Łazienkowską. Dinamo Zagrzeb zapłaciło Legii 2 mln euro i sporo bonusów.

- Chciałbym podziękować wszystkim, którzy wspierali mnie podczas tych lat w Legii. Ogromne podziękowania dla każdego trenera, każdego członka drużyny i wszystkich ludzi w klubie za wszystko. to była wielka przyjemność i spędziliśmy razem wiele pięknych chwil, teraz nadszedł czas na nowy rozdział w mojej karierze. Zawsze podejrzewałem, że pewnego dnia zrealizuję swoje chłopięce marzenie i wybiegnę na stadion Maksimira w koszulce Dinama. Czuję się znakomicie wiedząc, że to marzenie jest bliskie ziszczenia - powiedział Kulenović po podpisaniu umowy.

Kulenović był zawodnikiem Legii nieco ponad 3 trzy lata. Napastnik grał zarówno w rezerwach stołecznego klubu, jak i w pierwszym zespole. Przebywał na wypożyczeniu w Juventusie. Od początku uznawany był za wielki talent, jednak wydaje się, że na Łazienkowskiej zabrakło kogoś, kto poprowadziłby karierą piłkarza w odpowiedni sposób. W sumie rozegrał w Legii 36 meczów i zdobył w nich 6 goli.

Dziękujemy Sandro i życzymy powodzenia w dalszej karierze!

Trzy lata Kulenovicia


Kulenović trafił do Legii ze szkółki Dinama Zagrzeb razem z Tinem Maticiem w 2016 roku. Fakt pojawienia się w Warszawie młodzieżowego reprezentanta Chorwacji był bardzo pozytywnym zaskoczeniem. Kulenović już wtedy był wyróżniającym się piłkarzem, który w juniorskiej piłce zdobywał wiele bramek w sezonie. W Legii miał okrzepnąć, wypromować się, a następnie zostać sprzedanym za naprawdę duże pieniądze. Nie jest tajemnicą, że wychowankowie Dinama są bardzo atrakcyjnymi piłkarzami na futbolowym rynku. Kulenović był ostrożnie wprowadzany do zespołu. Po transferze został włączony do kadry rezerw, z którymi trenował wraz ze wspomnianym Maticiem. Wejście miał bardzo udane. Strzelił siedem goli w dziewięciu spotkaniach, a w tym przeciwko Realowi Madryt w młodzieżowej Lidze Mistrzów. Potem szło mu już nieco gorzej i ogółem swój pierwszy sezon w seniorskiej piłce zakończył z dorobkiem 10 trafień w 32 występach.

Wypożyczenie

Kolejny sezon był następnym ważnym krokiem w karierze Chorwata. Całe rozgrywki spędził na wypożyczeniu w drużynie Juventusu, grającej w Primaverze (U-19). Fakt zainteresowania się włoskim potentatem młodym graczem Legii potwierdza, że dostrzeżono w nim talent, chociaż na pewno swoje zrobił również kraj jego pochodzenia, z którym wiążą się skojarzenia o przyszłych piłkarskich gwiazdach. Nie bez przyczyny był to okres, kiedy na rosłego napastnika mówiło się, że zostanie w swojej ojczyźnie nowym Mario Mandżukiciem. Na treningach Juventusu miał zresztą okazję spotkać i ćwiczyć ze swoim rodakiem. Pobyt we Włoszech Kulenović zakończył z 6 bramkami w 19 pojedynkach. Po zakończeniu sezonu wrócił jednak do Polski. Miał nadzieję, że dobra gra w rezerwach utytułowanego klubu pozwoli mu przebić się do pierwszej drużyny Legii.

fot. Woytek / Legionisci.comfot. Woytek / Legionisci.com

Debiut

I tak faktycznie się stało. Napastnik został włączony do pierwszej drużyny, a na swój debiut nie musiał długo czekać. Trener Dean Klafurić dał mu zagrać w spotkaniu przeciwko Cork City. Następnie Kulenović podpisał nowy trzyletni kontrakt z klubem, co tylko potwierdziło, że w Warszawie wierzą jego talent. Potem długo nie podnosił się z ławki. Dopiero zmiana szkoleniowca i pojawienie się Ricardo Sa Pinto nieco zmieniło jego sytuację. Chorwat zaczął powoli wkraczać w świat dorosłej piłki. Grał końcówki ligowych meczów, a swojego pierwszego gola strzelił w starciu przeciwko Jagiellonii, kiedy w ostatnich minutach zagwarantował swojej drużynie remis. Końcówka roku także należała do niego. Zdobywał bramki w dwóch meczach z rzędu - z Piastem i Zagłębiem Sosnowiec, co było dla niego dobrym prognostykiem przed zbliżającym się 2019 rokiem.

Niestety, po przerwie zimowej jego sytuacja uległa pogorszeniu. Pojawiał się głównie na końcówki meczów, w których nie potrafił wpisać się na listę strzelców. Jedynego gola zdobył wtedy przeciwko Arce Gdynia, czym zresztą przyczynił się do wywiezienia z nad morza trzech punktów.

Aktualny sezon

Obecny sezon miał być dla niego czymś zupełnie nowym. Aleksandar Vuković postanowił, że to Chorwat będzie jego drugim wyborem w ataku. Kulenović początkowo przegrywał rywalizację z Vamarą Sanogo, lecz po odniesieniu przez niego kontuzji wskoczył do pierwszej jedenastki. Szybko udowodnił, że była to dobra decyzja. W pierwszych dwóch spotkaniach, które rozpoczął od pierwszej minuty, zdobył dwa gole. Niestety, ale jak się później okazało były to dla niego ostatnie trafienia dla stołecznego klubu. Wszystko zaczęło się psuć od pierwszego meczu z KuPS. Legia wprawdzie wygrała, ale na boisku nie zachwyciła. Głosy krytyki dosięgnęły także Kulenovicia. W rewanżu było jeszcze gorzej. Legia zremisowała po bardzo słabym meczu, a Chorwat oprócz słabej gry na swoje konto dopisał niewykorzystany rzut karny.

Wydaje się, że był to odpowiedni moment, aby dać mu odpocząć i dojść do formy. Tym bardziej, że na rezerwie cały czas do dyspozycji szkoleniowca był Carlitos, którego występów domagali się kibice Legii. Kulenović grał jednak w większości spotkań od pierwszej minuty, a presję która ciąży na 19-latku widać było na nim niemal na każdym kroku. W swoich akcjach stał się przewidywalny, miał problemy z przyjmowaniem piłki oraz wykańczaniem akcji. Trener jednak usilnie na niego stawiał, mając chyba nadzieję, że on wreszcie się przełamie. Niestety, tymi decyzjami podsycał frustrację wśród kibiców, co w ostateczności spowodowało, że Kulenović stał się ofiarą w tej całej sytuacji. Osiem kolejnych występów bez wpisania się na listę strzelców jest dla napastnika bardzo dużym ciosem.

Chorwat mógł odejść z Legii już kilka tygodni temu. Głośno było o zainteresowaniu jego osobą angielskiego Barnsley, które gotowe było wyłożyć za niego 2 mln euro. Oferta ta została odrzucona, ponieważ sądzono, że dobry występy w lidze oraz Lidze Europy byłby przepustką do jeszcze lepszych ofert. Niewykluczone, że to właśnie był jeden z powodów, dla których piłkarz tak często pojawiał się na murawie. Ostatecznie po fiasku na awansu do fazy grupowej LE Legia musiała szukać oszczędności i możliwości szybkiego zarobku. Padło na sprzedaż Kulenovicia, który wrócił tam, skąd wypłynął na szerokie piłkarskie wody.

Statystyki Kulenovicia w Legii

fot. Hagi / Legionisci.comfot. Hagi / Legionisci.com

REKLAMA
REKLAMA
© 1999-2024 Legionisci.com - niezależny serwis informacyjny o Legii Warszawa. Herb Legii, nazwa "Legia" oraz pozostałe znaki firmowe i towarowe użyte zostały wyłącznie w celach informacyjnych.