- Jak został pan przyjęty przez kolegów z Legii?
Dixon Choto: - W drużynie panuje bardzo sympatyczna atmosfera, wszyscy nastawieni są do mnie pozytywnie. Jest grupa zawodników, z którymi zdążyłem już bliżej się poznać. Dużo uczę się od Jacka Zielińskiego. Staram się go podpatrywać i brać z niego przykład. Ogólnie jest bardzo dobrze i mam nadzieję, że będzie tak dalej.
- Grał pan wcześniej w innych polskich zespołach, Górniku Zabrze i Pogoni Szczecin. Jakie różnice można dostrzec między tymi klubami a Legią?
- Legia to przede wszystkim klub dużo lepiej poukładany finansowo i organizacyjnie. Z Pogoni do tej pory nie otrzymałem zaległych pieniędzy. Będąc piłkarzem Legii trzeba skupić się tylko i wyłącznie na grze i treningach. Tu jest ciągła presja na uzyskiwanie jak najlepszych wyników. Jest to klub z wielkimi tradycjami i oczekiwania przed każdym sezonem są takie same. Legia ma walczyć o mistrza, a ja zamierzam jej w tym pomóc.
- Nie obawia się pan, że najpierw trzeba będzie zająć miejsce na ławce rezerwowych?
- Przechodząc do Legii trzeba się z tym liczyć, ale ja zamierzam walczyć o miejsce w pierwszej jedenastce. W zespole jest duża konkurencja i to bardzo dobrze, bo pozwoli mi to podnosić swoje umiejętności i grać na najwyższym poziomie. W swoją grę zawsze staram się wkładać sto procent możliwości. Nie dopuszczam do siebie myśli, abym miał siedzieć na ławce rezerwowych. Będę trenował z takim zaangażowaniem, żeby przekonać do siebie trenera Kubickiego.
- Czy poradzi pan sobie z presją warszawskich kibiców?
- Gdy wychodzę na boisko zapominam o wszystkim innym i skupiam się tylko na grze. Nie robią na mnie wrażenia żadne gwizdy, ani złowrogo nastawiona publiczność przeciwnej drużyny. Wytrzymam presję, jestem przecież zawodowcem.
- Czy zdążył już pan poznać Warszawę? Jak podoba się panu w stolicy?
- Bardzo podoba mi się w Warszawie. Panuje tu bardzo przyjazna atmosfera, ludzie są życzliwi. Nie czuję się tu jak obcy. Mieszkam na razie na Starym Mieście i zdążyłem już zobaczyć kilka ładnych miejsc. Na dłuższe zwiedzanie przyjdzie jeszcze czas.
- Wyjechał pan za granicę w wieku 20 lat. Nie czuje się pan trochę samotny? Nie brakuje rodziny?
- Z rodziną jesteśmy w ciągłym kontakcie telefonicznym. Niedawno zresztą byłem w Zimbabwe i była okazja do dłuższego spotkania. Tęsknię trochę za swoją dziewczyną i planuję wkrótce sprowadzić ją do Polski. W waszym kraju jest mi naprawdę dobrze. Nie mam powodów do zmartwień.
- Jakie ma pan zainteresowania poza piłką nożną?
- Lubię dużo czytać. Interesuję się też kinem i muzyką. Moim ulubionym aktorem jest Jim Carrey. Słucham głównie amerykańskiego hip-hopu.
- Jakie cele chce pan osiągnąć grając w Legii?
- Chciałbym przede wszystkim pomóc w odzyskaniu przez Legię mistrzostwa Polski. Będzie to trudne, bo w walce o pierwsze miejsce w lidze będzie liczyło się jeszcze klika zespołów. Trzeba będzie uważać nie tylko Wisłę, ale i na niezwykle mocny Groclin. Według mnie czarnym koniem rozgrywek może okazać się Lech Poznań.
- Czy Legia jest klubem pana marzeń?
- Gdy byłem dzieckiem zawsze marzyłem o grze w Manchesterze United. Teraz bardzo podoba mi się gra Realu Madryt. Ale występy w Legii też dla mnie będą wyzwaniem. Stawiam sobie jednak jeszcze wyższe cele. Teraz marzę o mistrzostwie Polski. Marzenia z dzieciństwa odstawiam na bok.
Rozmawiał Piotr Kubicki
Wywiad
Polubiłem Warszawę
czwartek, 7 sierpnia 2003 10:30
Dixon Chotoźródło: Przegląd Sportowy