Legionisci.com
LEGIONISCI.COM
Wywiad

Naszym celem jest mistrzostwo

piątek, 8 sierpnia 2003 08:29
Tomasz Jarzębowskiźródło: Gazeta Wyborcza

"Na pewno treningi prowadzone przez Dariusza Kubickiego są bardziej urozmaicone niż u trenera Okuki. Daje się odczuć po naszej grze, że jest chyba lepiej. Zmiana systemu gry także powinna wyjść drużynie na zdrowie" - mówi Tomasz Jarzębowski. 25-letni zawodnik zajmie w tym sezonie w Legii miejsce na lewej obronie.


Maciej Weber: Na co stać Legię?


Tomasz Jarzębowski: Legię zawsze stać na mistrzostwo, więc i tym razem nie może paść inna odpowiedź. Taki cel na pewno sobie wytyczymy.


W ubiegłym sezonie cel był właśnie taki, a skończyło się czwartym miejscem w lidze i nieobecnością w europejskich pucharach. Jak będzie tym razem?


- Oczywiście wszystko zawsze weryfikuje boisko, ale mam nadzieję, że tym razem nie spotka nas tyle przykrych niespodzianek co w poprzednich rozgrywkach. Wtedy niepotrzebnie doznaliśmy kilku porażek, straciliśmy kilka punktów, których nie powinniśmy stracić. Postaramy się, by to się nie powtórzyło.


Bilans przedsezonowych sparingów nie wzbudza optymizmu. Większość meczów podczas zgrupowania we Francji kończyła się porażkami Legii.


- Chciałbym przypomnieć, że na początku zgrupowania rozegraliśmy trzy mecze dzień po dniu. To nie takie łatwe tak szybko regenerować siły. W dodatku graliśmy z naprawdę klasowymi przeciwnikami - w sobotę z Rennes, a w poniedziałek z Nantes. To nie byle jakie drużyny. Mniej więcej w tym samym czasie Wisła Kraków też była we Francji, grała z podobnymi przeciwnikami i również kilka spotkań przegrała. Mieliśmy okazję się porównać. Oba zespoły wypadły mniej więcej podobnie.


Po Waszych wypowiedziach daje się odczuć, że jesteście zadowoleni ze zmiany trenera.


- Na pewno treningi prowadzone przez Dariusza Kubickiego są bardziej urozmaicone. Daje się odczuć po naszej grze, że jest chyba lepiej. Zmiana systemu gry także powinna wyjść drużynie na zdrowie. Główna zmiana polega na tym, że obecnie znacznie mniej niż u trenera Okuki biegamy bez piłki.


Zwykle podkreśla się to, że jest Pan jedynym warszawiakiem w zespole Legii. Teraz doszli Marcin Rosłoń i Adam Gmitrzuk, ale oni nie mają większych szans na występy w podstawowym składzie. Obecność krajanów ma jakieś znaczenie?


- To miłe, ale nie zastanawiałem się nad tym. Zawsze jednakowo traktowałem kolegów ze wszystkich stron kraju. I ze wszystkimi mam dobre układy. Takie rozróżnienia kto skąd jest są istotne raczej dla osób z zewnątrz. Bardziej od strony ciekawostkowej.


W rundzie jesiennej na stadionie Legii mają grać także Polonia i Świt. To ma dla Was jakieś znaczenie?


- Trochę obawiam się tego, co może nastąpić zwłaszcza pod koniec rundy jesiennej. Niewykluczone bowiem, że dojdzie do sytuacji, gdy w trakcie jednego weekendu zostaną rozegrane dwa spotkania ligowe. Czasami boisko nie wygląda najlepiej już po naszych występach. A co będzie, gdy przyjdzie nam grać następnego dnia, po tym jak wystąpią wymienione drużyny? Kiepsko może być zwłaszcza po deszczu.


Na Legii będzie grać Świt, klub uwikłany w aferę barażową.


- Moim zdaniem skoro PZPN znalazł dowody, że w barażach pomiędzy Świtem a Szczakowianką doszło do przekupstwa, to kary są słuszne. Nie wiem tylko, czy rzeczywiście klub z Nowego Dworu powinien dostać walkower i awansować do ekstraklasy, skoro skazano tylu jego zawodników. W tej sytuacji miejsce w I lidze należałoby się Zagłębiu Lubin bądź Ruchowi Chorzów. Takie jest moje zdanie.


W niedzielę Legia inauguruje ligę ciężkim meczem w Wodzisławiu.


- To bardzo ciężki teren i dobra weryfikacja tego, czy jesteśmy rzeczywiście dobrze przygotowani. Będziemy mogli się sprawdzić. Sami jesteśmy ciekawi, jak to z nami będzie.

Podaj ten news dalej: