Za legionistami już cztery kolejki. Jednak Andrzej Krzyształowicz jeszcze nie zagrał. We wszystkich meczach był bowiem rezerwowym.
- Nie powiem, abym się z tego cieszył. Każdy chce grać, a nie siedzieć na ławce rezerwowych. Jednak trener Dariusz Kubicki ma decydujący głos. Postawił na Artura Boruca i mnie pozostaje czekać.
Życzy pan Arturowi potknięcia?
- Co pan!? Jedziemy na jednym wózku. Gramy w jednej drużynie. Ona traci punkty, a my dodatkowo premię. Czekam spokojnie, bo wierzę, że dostanę od trenera Kubickiego szansę. Najważniejsze, aby utrzymywać dobrą formę i na tym skupiam swoją uwagę.
Gdyby pan przyszedł do Legii wcześniej, prawdopodobnie dzisiaj byłby pierwszym bramkarzem.
- Propozycja przyszła o trzy dni za późno. Podpisałem już kontrakt z Zagłębiem. To bardzo dobrze ułożony klub, chyba nawet lepiej niż Legia. Niestety, zostałem tam oszukany, nie zawsze miałem miejsce w podstawowym składzie. Nie chciałem więc tam zostać. Poza tym gra w drugiej lidze nie jest tym, o czym marzę.
Nie szukał pan innego klubu?
- Od dziecka chciałem grać w Legii i dlatego będę robił wszystko, aby to marzenie stało się faktem.
Skąd ta miłość do Legii?
- Wywodzę się z Bielska-Białej. Tam stawiałem pierwsze futbolowe kroki, a kibice tego klubu są fanami Legii. Nic więc dziwnego, że i ja chciałem trafić na Łazienkowską. Po drodze grałem nawet za miedzą, w Polonii.
Legia to specyficzny klub. Nie wszyscy dobrze się w nim czują.
- Ja nie narzekam. Zostałem dobrze przyjęty. Zarówno przez kolegów, jak i trenerów. Myślę, że wkomponowałem się w grupę.
Po remisie z Łęczną była dobra atmosfera?
- Nie ma co ukrywać, że byliśmy zaskoczeni słabym startem w rozgrywkach. Po udanych sparingach z silnymi zespołami francuskimi wydawało się nam, że nie będziemy mieli problemów. Ale przełamaliśmy się. Myślę, że bardzo nam pomógł w tym Artur Boruc, broniąc karnego w meczu z Polonią.
Na co stać obecną Legię?
- Jeśli w zimie zespół nie dozna osłabienia, zostanie Marek Saganowski, to mamy realne szanse walki o mistrzostwo. W tym roku nie ma w lidze drużyny, która górowałaby nad innymi.
Rozmawiał: Kazimierz Marcinek