Czy powołanie do kadry to ukoronowanie pięcioletniej walki o powrót na piłkarskie boiska?
Marek Saganowski: Pierwszy etap. Teraz rozpoczynam batalię - jakby to powiedzieć - o powrót do gwiazdozbioru.
Taką właśnie karierę Panu wróżono, gdy w wieku 18 lat znalazł się Pan w reprezentacji Polski. Dość długo trwała ta "podróż" przez stadiony, zanim odzyskał Pan zaufanie trenerów...
- Właśnie o zaufanie najbardziej chodziło. Najpierw oczywiście musiałem wyleczyć się po wypadku motocyklowym. Były oczywiście momenty zwątpienia. Potem chciałem wypłynąć na powierzchnię w Płocku, ale to trochę dziwny klub, ciężko tam grać. Czułem się tam zdołowany, ale nie traciłem wiary w siebie. Natomiast w Odrze Wodzisław autentycznie nie wierzono, że mogę grać powyżej przeciętnej. Tam lubią odkrywać w piłkarzach coś nowego, po mnie nikt nie spodziewał się czegoś zaskakującego.
Aż trafił Pan do Legii?
- Z początku i na Łazienkowskiej nie było łatwo. Trenera Dragomira Okukę przekonałem do siebie chyba golami strzelanymi jak na zawołanie w meczach sparingowych. Wstawił mnie do składu i w 9 spotkaniach ligowych strzeliłem 10 goli.
Tego nie mógł nie zauważyć selekcjoner...
- Dodam, że przejście do Legii było chyba najlepszym krokiem w życiu. A co do trenera Pawła Janasa, czułem, że otrzymam w końcu powołanie. Wcześniej czy później.
To nie jest już Saganowski, który z prędkością 150 km/h szalał na motocyklu? Jak Pan teraz ocenia samego siebie?
- Dawniej robiłem wszystko na wariackich papierach, trudno się jednak dziwić. Świat otworzył się na oścież przed osiemnastolatkiem. Nadal lubię motocykle, ale mam teraz więcej rozwagi. Czasami nawet wyrachowania.
W meczu z Łotwą odegrał Pan epizod, czy w spotkaniu ze Szwecją będzie to rola pierwszoplanowa?
- Nie wiem, choć chciałbym bardzo. Jestem do niej przygotowany, ale trudno przewidzieć plany trenera Janasa.
Czy atak Żurawski - Saganowski będzie w przyszłości wizytówką reprezentacji Polski?
- Nie chcę zapeszać. Ja przecież w trybie awaryjnym zostałem powołany do tej kadry.
Wichniarek kontuzjowany, Kryszałowicz niepewny, ma duże wahanie formy - pozostaje Was dwóch...
- Wszystko zależy od trenera.
Jak bardzo różni się kadra sprzed pięciu lat od dzisiejszej?
- Wtedy byłem wszystkim zafascynowany, a zwłaszcza tym, że znalazłem się w gronie najlepszych polskich piłkarzy. Teraz potrafię krytycznie ocenić to, co dzieję się w reprezentacji Polski.
Właśnie, dzieje się ponoć źle?
- Nic mi o tym nie wiadomo.
Kałużny wyjechał obrażony, że nie jest wystawiany do gry. Wichniarek zrobił to samo.
- To tylko plotki...
Rozmawiał Leszek Świder
Wywiad
Zagrać główną rolę
środa, 10 września 2003 11:25
Marek Saganowskiźródło: Życie Warszawy