Jak kraj długi i szeroki słychać odgłosy regularnego mordobicia. Górnik bije policjanta, policjant bije kibica, kibic piłkarza. Piłkarz w odwecie spuszcza śląskie kluby do drugiej ligi. I właśnie za to bierze oklep od zakochanego w nim kibica. Koło się zamyka można powiedzieć. Chyba, że ktoś utworzy nowe ogniwa w łańcuchu egzekwowania sprawiedliwości społecznej.
Najbardziej trafiła mi do przekonania wypowiedź jednego z katowickich: fanów, chuliganów, fanatyków, egzekutorów, kibiców (niepotrzebne skreślić), który na łamach prasy wyznał, że piłkarze dostali po ryju za sprzedanie meczu w Łęcznej. Przyznał zarazem, że wprawdzie oklep był sprawiedliwy społecznie i słuszny, ale sam ma świadomość, że oklepano nie tych co trzeba, choć także słusznie, bo oklepywani stali jak baby i nie bronili się nawet. Teraz ponoć dospelowcy mają dostawać po ryju po każdym przegranym meczu. To się nazywa zmotywować drużynę!
Ponieważ w Rzymie tiffosi Lazio również próbowali wyegzekwować kunszt piłkarski od swoich pupili za pomocą piąchy, a na Legii także podobne działania były już podejmowane, można podjąć śmielsze inicjatywy w tym względzie. Wszak metoda katowicka pozwala względnie prostymi i dostępnymi środkami uzyskiwać zadowalające wyniki sportowe. Moje ostatnie wątpliwości w kwestii obijania niewinnych przy okazji, rozwiał znajomy z Gliwic, który słusznie zauważył, że nie chodzi o karanie winnych, tylko o poczucie czynienia sprawiedliwości.
Ponieważ od dawna fascynuje mnie łatwość, z jaką Polacy prawo łamią wobec trudności, z jaką to prawo tworzą, postanowiłem zaproponować sprawy formalizację. Także w imię czynienia sprawiedliwości. Skoro nie można spodziewać się eksplozji talentów na dużą skalę, erupcji genialnej myśli szkoleniowej, awansu do mistrzostw Europy, trzeba zastosować jedyne skuteczne, przekazywane z dziada pradziada metody, które od wieków skutkowały. A to wobec krnąbrnego bydła, a to nieuczciwych parobków lub niereformowalnych chamów, w końcu dziś skutkują wobec topornych futbolistów - jak się okazuje.
Zatem, żeby wszystko przebiegało po Bożemu, reguły jakieś muszą obowiązywać. W końcu piłka jest dla kibiców, a tych nie można narażać na zbyt częste frustracje. Jednak, iżby porażki nie groziły połamaniami, trwałym kalectwem czy śmiercią, ośmielę się przedstawić następujący projekt "cennika" motywacyjnego do zaakceptowania w centrali klubowej lub związkowej, co by niepotrzebnych sensacji nie robić przy egzekwowaniu kar:
Trzy bezsensowne wybicia na aut – nacieranie uszu
Strata piłki w środku pola – prowadzenie trzech lekcji wf w toruńskiej budowlance
Strata piłki przed własnym polem karnym – strzał z otwartej w karczycho
Trzy niecelne podania – bykiem w śmietnik
Spowodowanie karnego – trzy strzały z otwartej
Opieszałość w bieganiu – blacha w czoło
Przestrzelenie karnego – lewatywa
Samobój – pięć strzałów w baniak
Nieudowodnione sprzedanie meczu – konkretne mordobicie i zesłanie w Białostockie w samych skarpetkach
Udowodnione sprzedanie meczu – jw. plus spalenie samochodu.