Na czym polega Pański patent na strzelanie goli Wiśle?
Stanko Svitlica: Nie mam specjalnego sposobu. Po prostu przeciwko Wiśle gra się łatwiej, dlatego też mam prostsze zadanie. Jestem przekonany, że w piątek też wygramy.
Dlatego, że strzeli Pan znów bramkę?
- Tylko jedną?
Wie Pan, jak grają obrońcy Wisły?
- Znam ich na wylot. To dobrzy obrońcy. Mnie najczęściej pilnuje Głowacki. Ale już nieraz się pomylił. Tym razem nie będzie miał okazji, bo nie zagra. Być może moimi "plastrami" będą Baszczyński albo Stolarczyk. Niech spróbują jednak zagrać bardziej ofensywnie, niech na chwilę się zagapią i już po nich. Z Markiem Saganowskim doskonale się rozumiemy i potrafimy wykorzystywać błędy rywali.
W tym roku Pana dyspozycja jest dużo słabsza.
- Nie przeczę. Nie byłem na obozie przygotowawczym, trapiły mnie kontuzje i moja forma nie jest taka jak wówczas, gdy zdobywałem koronę króla strzelców. W meczu przeciwko Górnikowi moja dyspozycja nieco zbliżyła się do tej sprzed pół roku. Grało mi się lepiej, strzeliłem nawet gola.
Pogrąży Pan w piątek Wisłę?
- Mam nadzieję. Najważniejsze, żebyśmy wygrali. Wychodząc na boisko, w każdym meczu mam w psychice zakodowane, że muszę zdobyć gola. W tym sezonie Wisła jest mocno osłabiona. Nie ma w jej szeregach takich graczy, jak Kosowski, Uche czy Kuźba. Należy jednak pamiętać, że w Krakowie został trener Henryk Kasperczak, który ma do dyspozycji niezłych dublerów. Dlatego łatwo nie będzie.
Udowodni Pan swą wyższość nad Żurawskim?
- Trudno mi mówić o sobie. "Żurawia" cenię i uważam go za najlepszego napastnika grającego w Polsce. A kto, kogo przeleci, zobaczymy po piątkowym meczu.
Rozmawiał Maciej Rowiński
Wywiad
Przelecieć Żurawia
piątek, 19 września 2003 13:36
Stanko Svitlicaźródło: Życie Warszawy