Legionisci.com
LEGIONISCI.COM
Wywiad

Bezsenna noc nie zaszkodziła

sobota, 20 września 2003 10:08
Stanko Svitlicaźródło: Życie Warszawy

- Niewiele brakowało, żeby w ogóle Pan nie zagrał w piątkowym meczu przeciwko Wiśle.

Stanko Svitlica: To prawda. Nie spałem całą noc z czwartku na piątek. Mój syn Zvezdan poważnie zachorował. Strasznie się denerwowałem. Rano powiedziałem trenerowi, że nie wystąpię. Około dziewiątej poszedłem jednak do szpitala i okazało się, że Zvezdan już się lepiej czuje. To mnie podniosło na duchu. Zatelefonowałem więc do kierownika Ireneusza Zawadzkiego i powiedziałem, że wyjdę na boisko. Nie mogłem opuścić kolegów w tak ważnym meczu.


- Brak snu nie przeszkodził Panu jednak w zdobyciu gola...

- W ciągu dnia przespałem się dwie godziny, a poza tym przecież obiecałem, że zdobędę bramkę.


- To kolejny gol strzelony przez Pana Wiśle Kraków.

- Tak się po prostu ułożyło. Z Wisłą gra nam się łatwiej. Krakowianie nastawiają się na otwartą grę, dzięki czemu i mecz jest bardziej widowiskowy i my, napastnicy, mamy większe szanse zdobycia gola. Zawsze podkreślałem, że Legia i Wisła są najlepszymi drużynami w Polsce i to się potwierdziło w piątek. Ci, którzy oglądali to spotkanie z pewnością nie żałują poświęconego czasu.


- 4:1 to bardzo wysokie i przekonywające zwycięstwo.

- Tak. Cieszę się z niego i jestem bardzo zadowolony, że pokonaliśmy mistrza Polski, udowadniając, kto jest najlepszy w kraju. Po meczu pojechałem od razu do szpitala odwiedzić Zvezdana.


- Łatwiej się Panu gra w ustawieniu z trzema obrońcami, czy czterema?

- Nie chcę decydować o taktyce, bo jest to domeną trenera. Mnie gra się łatwiej, bo jest jedna osoba więcej do podań, dzięki czemu częściej dostaję piłkę.


- Kibice chyba wam pomogli w odniesieniu zwycięstwa.

- Są wspaniali. Bez nich ciężko byłoby wygrać. Gdy słyszałem ich tuż po wyjściu na boisko, aż mi serce do gardła podskoczyło. Przy takiej atmosferze naprawdę chce się grać.


- Czy strzelecka forma wróciła na dobre?

- Jeszcze nie do końca. Nie mam sił walczyć przez cały mecz. Każdy dzień jest jednak dla mnie lepszy. Strzeliłem gola w Zabrzu, udało się i Wiśle. Cieszę się, że trener ma do mnie zaufanie. Znamy się od dwóch i pół roku i wie na co mnie stać. Na dodatek poświęca mi sporo czasu i uwagi, dzięki czemu mogę nadrobić zaległości spowodowane kontuzją i moją nieobecnością na zgrupowaniu we Francji.


Rozmawiał Maciej Rowiński

Podaj ten news dalej: