Mecz Legii z Wisłą obserwowała cała piłkarska Polska. Dowodem na to mogą być chociażby wypowiedzi wielu osób związanych z futbolem, i to nie tylko warszawskim. Tak oto spotkanie skomentował Bogusław Kaczmarek: "Legia była lepsza pod każdym względem. Każdy piłkarz Legii grał lepiej niż rywal z Wisły, to samo formacje - od bramkarza do rezerwowych. Ten mecz to było zderzenie dwóch stylów. 4-4-2 Wisły i 3-5-2 Legii. Wynik i styl, w jakim został osiągnięty, potwierdza tylko słowa, że nie liczy się system, ale ludzie. Obrońcy Legii grali bardzo skutecznie poza dwoma błędami - większym Jóźwiaka, po którym Pater omal nie zdobył bramki - oraz mniejszym Choto, kiedy się zagapił. Te sytuacje to były raczej prezenty Legii niż okazje wypracowane przez krakowian. Zieliński z Choto i Jóźwiakiem zupełnie zablokowali Dubickiego, Żurawskiego skutecznie wypchnęli spoza pola karnego. Świetnym ruchem trenera Kubickiego było wystawienie Jacka Magiery. Legia już w Zabrzu zagrała tak, jakby to było spotkanie z Wisłą. To zadziałało, więc nie były konieczne zmiany. Mnie szczególnie zaimponował Jacek Magiera. Piękny trzeci gol, akcja, po której padła czwarta bramka. Nie pozwalał wiślakom na zawiązanie jakiejkolwiek akcji. Środkowa linia zupełnie zdominowała drugą linię Wisły. Strąk biegał jak dziecko we mgle, oddawał piłki na lewo i prawo, najczęściej do legionistów. A Szymkowiak najwięcej się kłócił. Swoje zrobili także skrzydłowi - Kiełbowicz i Sokołowski. Pierwszy zupełni "zgasił" Patera. Sokołowski także "wyłączył" Brazylijczyka. Legionistom brakowało spokoju, bo mogłoby się to dla Wisły skończyć "siódemką. Bo w pierwszej połowie mistrz Polski grał dobrze tylko przez sześć ostatnich minut, w drugiej - gdy przegrywał 0:4."