Legia znowu zwycięska. Ale za jakim trudem!
Stanko Svitlica: - Jestem bardzo szczęśliwy. Mecz był bardzo trudny. Atakowaliśmy przez 90 minut, ale nie wszystko układało się tak jak byśmy chcieli. Nasi przeciwnicy mieli właściwie jedną okazję i ją wykorzystali. A przecież było widać, że to my jesteśmy zdecydowanie lepszą drużyną. Zasłużyliśmy na to zwycięstwo.
Zaprezentował Pan niemal stuprocentową skuteczność.
- O, to nieważne kto strzela bramki. Zawsze to mówię. Ważne, że Legia wygrywa. A jak wygrywa, to wszyscy są szczęśliwi. Nie tylko strzelcy. Ważne, że kibice są z nami nie tylko, gdy wygrywamy. To było wspaniałe słyszeć doping, gdy Amica strzeliła nam bramkę i zrobiło się 0:1. W momencie, gdy tego najbardziej potrzebowaliśmy. W takich warunkach gra się wspaniale. Oni zawsze są z nami.
Po raz kolejny Legia zaczyna grać dobrze, kiedy po raz pierwszy trafia do siatki.
- Trudno jest grać, gdy na jednej połowie stoi bramkarz i dziesięciu obrońców. A strzelona bramka tę zmasowaną obronę zawsze jakoś rozluźnia.
Spodziewaliście się, że Amica zagra aż tak defensywnie?
- Trener mówił nam, że tak będzie. Taka taktyka dawała im powodzenie, ale wygranej nie dała. Na koniec zwykle wygrywa lepszy. A lepsi to my byliśmy.
Przed strzałem z rzutu wolnego, który dał Legii wyrównanie zdawało się, że jest Pan pewny powodzenia.
- Czułem spokój. Widziałem dobrze, że Szamotulski idzie w swoją prawą stronę. Uderzyłem więc w lewą. Ta bramka bardzo dużo nam dała. Zaczęliśmy grać znacznie lepiej. Mój drugi gol to strzał do pustej bramki. Właściwie formalność.
Dziś właściwie strzelił Pan trzy bramki. Jedną ze spalonego.
- Uważam, że trzy strzeliłem. Jestem pewny, że spalonego nie było. Ten sam sędzia liniowy pokazał niesłusznego spalonego w meczu z Polonią. Nie wiem po co bierze się do sędziowania tak młodych chłopców, którzy nic nie wiedzą o piłce.
Przed sezonem miał Pan opuścić Legię, a został Pan. I znowu "idzie na króla".
- Miałem propozycje z Rosji i mogłem tam wyjechać, ale mnie nie chodzi tylko o pieniądze. Na pewno jeżeli znowu dostanę tego rodzaju oferty, to nie wyjadę. Znakomicie czuję się w Warszawie, w Legii i chciałbym tu zostać jak najdłużej. Mam teraz spokój. Czuję zaufanie prezesów, trenerów, kolegów. A jak mam spokój, to strzelam bramki. Wiem, że wszyscy chcieliby abym przedłużył tutaj kontrakt. Ja też bym tego chciał.
Próbowaliście po meczu wyrobów nowego sponsora? W szatni pojawiła się skrzynka "Królewskiego"?
- Pojawiła się i spróbowałem. Było całkiem niezłe.
Rozmawiał Marcin Weber
Wywiad
Trzy strzeliłem
sobota, 4 października 2003 09:58
Stanko Svitlicaźródło: Gazeta Wyborcza