W ekstraklasie grają trzy kluby z Warszawy i okolic, a w kadrze jest tylko jeden ich przedstawiciel. Dlaczego?
Marek Saganowski: Trudno mi odpowiedzieć, to nie ja powołuję zawodników. Trener Janas wybrał grupę piłkarzy, którzy wyróżniają się w lidze.
Polonia i Świt grają słabo, ale Legia jest w czołówce. Czy w Legii nikt więcej nie zasługuje na grę w reprezentacji?
Na powołanie z całą pewnością zasługują Łukasz Surma, Jacek Zieliński i Artur Boruc. Jestem przekonany, że niedługo zagrają w kadrze.
Maciej Żurawski ma uraz łydki. Może Pan go zastąpi?
Życzę Maćkowi, by zagrał na Węgrzech. W tej chwili jest najlepszym napastnikiem w Polsce i sam potrafi rozstrzygnąć losy meczu. Jego brak byłby ogromną stratą dla drużyny.
Trener Janas dzieli na każdym treningu kadrowiczów na dwie grupy, Pan jest w rezerwowej...
Zawodnicy stanowiący szkielet drużyny zawsze razem trenują, by się zgrywać. Nie przeszkadzają mi treningi w grupie rezerwowych. Przecież jestem wśród najlepszych polskich piłkarzy.
Czy podbudowała Pana bramka strzelona Amice?
Na pewno. Od kilku tygodni wytykano mi na każdym kroku brak skuteczności. Nikt nie patrzył, jak bardzo absorbuję obrońców, ale nie dziwię się. Ode mnie wymaga się strzelania bramek. Po meczu z Amiką, w którym pokonałem kolegę z kadry Grześka Szamotulskiego, odetchnąłem.
Może okaże się Pan czarnym koniem i strzeli zwycięską bramkę w 94. minucie?
Chciałbym coś takiego przeżyć. Jednak nie możemy zafundować kibicom nerwów przez tyle minut.
Rozmawiał Maciej Rowiński
Wywiad
Czarny koń w Budapeszcie
czwartek, 9 października 2003 09:04
Marek Saganowskiźródło: Życie Warszawy