Czy nie uważa Pan za dziwny zbieg okoliczności, że akurat w Płocku kilku piłkarzy zagrało najsłabszy mecz w tym sezonie?
Dariusz Kubicki: Bardzo ciężko wystawiać indywidualne cenzurki zawodnikom. Cały zespół, może oprócz bramkarza, zagrał grubo poniżej oczekiwań. Myślę, że był to tylko wypadek przy pracy, taki wyskok.
No właśnie...
- Nie doszukiwałbym się jakiejś sensacji. Przez dziesięć spotkań graliśmy poprawnie, nie przegraliśmy meczu. Wspaniałe zwycięstwa nad Wisłą Kraków czy Amicą Wronki mają swoją wymowę. W końcu przyszedł taki dzień, kiedy zespół trafił na dołek, kiedy nic nam się na boisku nie układało. Zapewniam, że bardzo chcieliśmy wygrać, przede wszystkim dla kibiców, którzy przyjechali z Warszawy. Niestety, nie było nam dane zwyciężyć, a im cieszyć się z trzech punktów.
Była szansa zrównania się punktami z Górnikiem. A tak Legia ma stratę do zespołu z Łęcznej trzech punktów i pięciu do Amiki oraz Wisły. To dużo.
- Szkoda, ale nie należy załamywać rąk. Jeszcze nadarzy się niejedna taka okazja. Zdążymy odrobić straty.
Obrona spisywała się nadzwyczaj słabo. Czy w środowym meczu pucharowym z Koroną Kielce powróci Pan do ustawienia z czterema obrońcami?
- Äwiczyliśmy grę w takim ustawieniu na przedsezonowych zgrupowaniach i podczas spotkań sparingowych. Być może powrócę do takiego systemu. Ale to nie tylko obrońcy ponoszą winę za porażkę. Im przytrafiły się błędy przy golach. Ale cały zespół bardzo słabo zagrał w defensywie.
Może trzeba dać szansę gry od pierwszych minut Gmitrzukowi, Jarzębowskiemu, Rosłoniowi, Wróblewskiemu albo Argentyńczykowi Garcii?
- Proszę nie spodziewać się wielkich rewolucji. Powtarzam, to był wypadek przy pracy. Jeżeli ci, którzy występowali w Płocku, potwierdzą słabą dyspozycję w środę, w meczu z Koroną, wówczas podejmę odpowiednie kroki.
Czy ukarał Pan swoich zawodników?
- Nie sądzę, żebym musiał karać moich piłkarzy. Szczerze z nimi porozmawiałem i wspólnie uznaliśmy, że porażka była spowodowana słabszą dyspozycją i brakiem dyscypliny.
Nie obawia się Pan, że zespół będzie również w słabszej dyspozycji w spotkaniu pucharowym z Koroną?
- Jeżeli obawiałbym się, to by oznaczało, że utraciłem wiarę. Wówczas jedynym wyjściem byłoby podziękowanie za pracę. Ja wciąż wierzę w siebie i drużynę.
Rozmawiał Maciej Rowiński
Wywiad
Wciąż wierzę w siebie i drużynę
wtorek, 21 października 2003 08:05
Dariusz Kubickiźródło: Życie Warszawy