Czy to prawda, że zastanawia się Pan nad rezygnacją z funkcji trenera kadry?
Paweł Janas: Nie. Chciałbym zostać, ale moje chęci mogą nie wystarczyć. O wszystkim zadecyduje zarząd PZPN.
Podobno decydujący głos należy do Michała Listkiewicza.
- Oj, chyba nie do końca. Prezes twierdzi, że nie chce mojej dymisji, ale on też czeka na postanowienie członków zarządu. Wspomniane gremium zbierze się pod koniec listopada.
A może prezes, wskazując na zarząd PZPN, chce sobie zostawić jakąś "furtkę" przy podejmowani decyzji?
- Nie wiem, proszę spytać prezesa.
Już w najbliższy wtorek spotkają się członkowie Wydziału Szkolenia. Może tam zapadną jakieś decyzje?
- Zobaczymy, choć to będzie raczej narada szkoleniowa, na którą zaproszono również mnie i Edwarda Klejndinsta.
Jest Pan spokojny o dalszą pracę w kadrze?
- Nie. Spokojny byłbym wtedy, gdybyśmy jechali na finały mistrzostw Europy.
Który mecz eliminacji wspomina Pan najczęściej?
- W Chorzowie ze Szwecją. Gdybyśmy zremisowali, Skandynawowie musieliby do końca grać na sto procent swoich możliwości. Nie mogę przeboleć bramki straconej w drugiej minucie. Szkoda...
Rozmawiał Maciej Białek
Wywiad
Nie jestem spokojny
czwartek, 23 października 2003 07:35
Paweł Janasźródło: Życie Warszawy