Jak Pan traktuje mecz z Legią?
Łukasz Mierzejewski: Już od dłuższego czasu myślę o tym spotkaniu. Trener Miroslav Copjak jeszcze nie ustalił składu, nie wiem czy zagram w podstawowej jedenastce. Niby jest to normalny mecz ligowy, ale z drugiej strony grałem w Legii i nadal jestem jej zawodnikiem. Więc adrenalina trochę skacze.
Czy piłkarzy Świtu stać na sprawienie niespodzianki?
W piłce wszystko jest możliwe. Nie zapominajmy, że Legia jechała do Płocka w roli zdecydowanego faworyta i przegrała. Drużyny z dolnych rejonów tabeli wcale nie muszą stać na straconej pozycji w potyczkach z potentatami naszej ligi.
Czy chciałby Pan udowodnić działaczom i trenerom Legii, że nie mieli racji wypożyczając Pana do nowodworskiego klubu?
Wydaje mi się, że była to dobrze przemyślana decyzja. Przecież gdybym został w Legii, nie miałbym raczej szans na grę. W Świcie natomiast mam możliwość zaprezentowania umiejętności i grania przeciw najlepszym drużynom w kraju. Nie składam jednak broni i mam nadzieję, że wrócę i będę podstawowym zawodnikiem Legii.
Wiele wskazuje na to, że w drużynie Świtu zadebiutuje doświadczony Jerzy Podbrożny.
Trenuje z nami dopiero kilka dni. Nie wiem czy to wystarczy, aby zrozumiał taktykę. Jest jednak na tyle doświadczonym piłkarzem, że nie powinien mieć większych problemów ze znalezieniem swojego miejsca na boisku.
Początek sezonu miał Pan udany, ładny gol w spotkaniu z Widzewem. Wydawało się, że w końcu się Pan odnalazł. Jednak później było dużo gorzej.
To prawda, ale na treningu skręciłem staw skokowy. Ta kontuzja często dawała znać o sobie i wykluczyła mnie z gry w paru meczach. Teraz wszystko jest w porządku, a w niedzielę nadarza się doskonała okazja, żeby się odblokować i w końcu strzelić gola.
Rozmawiał Dariusz Gabryelski
Wywiad
Jeszcze tu wrócę
sobota, 25 października 2003 10:02
Łukasz Mierzejewskiźródło: Życie Warszawy