Legionisci.com
LEGIONISCI.COM
Wywiad

Mecz ułożył się idealnie

poniedziałek, 27 października 2003 08:24
Łukasz Surmaźródło: Gazeta Wyborcza

Dlaczego Legia wygrała ze Świtem?

Łukasz Surma: Mamy bardziej doświadczonych piłkarzy. Nie powiem, że lepszych, ale takich, którzy w pojedynkę potrafią zmienić losy meczu. Zdecydowały indywidualne umiejętności. Do tego mecz ułożył się idealnie. A potem kontrolowaliśmy wydarzenia na boisku, z minuty na minutę byliśmy coraz bardziej przekonani, że nic złego nam się nie może stać.


Czy to był łatwy mecz?

- Był. Ale biegać i walczyć też trzeba było. Ten mecz "wszedł" nam w nogi tak samo jak spotkanie z Wisłą Kraków. W tym spotkaniu liczyły się przede wszystkim punkty. Po porażce w Płocku chcieliśmy doskoczyć do czołówki ligi i się udało.


Przy bramce długo czekał Pan z oddaniem strzału...

- Faktycznie, zastanawiałem się, czy nie strzelać od razu, z pierwszej piłki. Ale bałem się ryzykować, bo boisko było bardzo grząskie, nierówne. Niewykluczone, że bym skiksował. Ten gol bardzo mnie ucieszył, przypominał trochę bramkę zdobytą w meczu z Wisłą Kraków, tak jak wtedy też wbiegłem w pole karne.


Stanko idealnie Panu podał...

- Faktycznie. Co Stanko dotknie piłki, to mamy z tego jakiś pożytek. Albo sam strzeli, albo ma asystę. Jest strasznie pożyteczny.


W pierwszej połowie przez długi czas to Świt prowadził grę, druga linia Legii grała słabo. Jacek Zieliński wybijał piłkę przez pół boiska, do napastników.

- Z Łęczną, na tym samym stadionie, atakowaliśmy w ośmiu i nic to nie dało. Tu po strzeleniu gola cofnęliśmy się. Pozwoliliśmy im grać, żeby - po odebraniu piłki - mieć więcej miejsca z przodu. Ale nie było to jakoś specjalnie zamierzone. Świt nas do tego zmusił. Ale przecież my mieliśmy swoje okazje, i to sporo. Przypominam, że przed spotkaniem z nami stracili ledwie 12 goli. No, na pewno nie był to nasz wielki występ, ale wszystko zweryfikuje spotkanie z Groclinem.


A dlaczego w ostatnich meczach z Wisłą Płock, Koroną Kielce i Świtem piłkarze Legii pozwolili przeciwnikom na stworzenie tylu sytuacji?

- Chyba mamy problemy z koncentracją. Mówiłem, że w pewnym momencie pomyśleliśmy, iż nic złego nam się stać nie może... No i niektórzy rozluźnili się za bardzo. To trzeba wyeliminować.


Sił Wam nie brakuje?

- Trzy-cztery mecze temu było lepiej. Teraz boiska są trudniejsze... Ale nie tylko my tracimy punkty, także Wisła, Amica, Groclin. Rzeczywiście jednak zdrowia mamy mniej niż wcześniej. Do końca rundy spokojnie powinniśmy wytrzymać.


A nie baliście się przed meczem, że nie wykorzystacie potknięć najgroźniejszych rywali?

- Nie. W szatni przed meczem nic nie mówiliśmy. Były już takie mecze, w których mogliśmy "dogonić" rywali. Wtedy dużo się gadało o tym, kto ile potracił i co będzie po spotkaniu, jak wygramy. Teraz nie było liczenia punktów przed meczem, żadnego gadania o porażce Wisły czy remisach Amiki oraz Groclinu. W efekcie mamy 19 punktów i jesteśmy w czołówce ligi. A o to przecież chodziło.


Rozmawiał Robert Błoński

Podaj ten news dalej: