Co zrobić, żeby polska liga nie była rozgrywana w mrozie i na śniegu? Wprowadzić system wiosna-jesień albo skrócić letnią przerwę! - Myślimy nad tym - mówi szef departa-mentu rozgrywek PZPN Marcin Stefański.
Od kilku lat scenariusz ligowy jest taki sam - pierwsze dwie, trzy kolejki wiosenne i ostatnie jesienne piłkarze rozgrywają w anormalnych warunkach. Ujemna temperatura, zmrożone boiska, nieprzyjemny wiatr, czasami śnieżyca. Efektem są zerwane ścięgna, bolesne stłuczenia piłkarzy i... odmrożone ręce kibiców (bo oglądając bezładną kopaninę, nie mają powodów do klaskania). - Nasz klimat zwariował. Doszło do tego, że nie mamy przejściowych pór roku. Chyba wkrótce zmienimy nazwę rozgrywek, zamiast rundy jesiennej i wiosennej będziemy mieć zimową i letnią - mówi Marcin Stefański. - Nie ukrywam, że cały czas zastanawiam się nad zmianami w terminarzu rozgrywek. Dostajemy sporo listów od kibiców z podpowiedziami. Prowadzimy rozmowy, na razie dosyć luźne. Niestety, sprawa jest bardzo skomplikowana - dodaje.
Możliwości są dwie. Wprowadzenie, wzorem m.in. Rosji, Szwecji i Norwegii, systemu wiosna-jesień albo skrócenie letniej przerwy (gdybyśmy mieli utrzymać dotychczasowy układ). - System wiosna-jesień może nie sprawdzić się z kilku powodów. Po pierwsze, mistrz Polski wyłoniony np. jesienią 2004 roku grałby w eliminacjach Ligi Mistrzów dopiero dziesięć miesięcy później. Poza tym, gdybyśmy kończyli rozgrywki w październiku, spory kłopot miałyby drużyny uczestniczące w listopadowych meczach Pucharu UEFA. Granie latem też ma swoje minusy. Drużyny pierwszoligowe przesuną mecze na godz. 20. Ale co mają zrobić np. czwartoligowcy bez oświetlenia? Muszą grać o 16 lub 17, czyli nierzadko przy temperaturze na słońcu plus 40 stopni - tłumaczy Stefański.
- Nie wiem, czy system wiosna--jesień sprawdziłby się w naszych warunkach, ale jedno jest pewne. Można znacznie skrócić letnią przerwę - mówi trener Polonii Krzysztof Chrobak. - Nie mam nic przeciwko temu, żeby kończyć rozgrywki np. 20 czerwca, a rozpoczynać kolejny sezon już w połowie lipca. Przecież urlopy piłkarzy nie są dłuższe niż dwa tygodnie. Pozostały czas tracimy na obozach, zgrupowaniach itd. - dodaje Arkadiusz Bąk. - Zostało nam jeszcze kilka kolejek ligowych. Aż strach pomyśleć, w jakich warunkach zagramy. A np. taki "Byczek" (Maciej Bykowski z OFI Kreta - przyp. red.) ma cały czas słońce - wzdycha pomocnik Amiki.
- Ludzie przywykli do dawnego systemu, trudno nagle przeprowadzić rewolucję. Co gorsza, podgrzewane płyty nie załatwią problemu, bo kibice ciągle będą marznąć. Chyba żeby dodawać do biletów "małpki" - żartuje Marcin Stefański.
Jedno jest pewne - w tym sezonie nic się zmieni. Runda wiosenna rozpocznie się 13 marca, a jej zakończenie zależy od ewentualnego awansu Polaków do finałów młodzieżowych mistrzostw Europy (na przełomie maja i czerwca).
Felieton
Wygrać z mrozem
wtorek, 28 października 2003 07:22
Życie Warszawy