Robert Błoński: Obawia się Pan meczu z Groclinem?
Aleksandar Vuković: Trochę, bo mają dobrych piłkarzy w każdej formacji. Ale w środę, pierwszy raz odkąd jestem w Legii, potraktujemy ich jak Wisłę Kraków.
Do tej pory było inaczej?
- Potyczki z Groclinem traktowaliśmy jak zwykłe ligowe mecze, a nie jak szczególne wydarzenia. Jak spotkania z Wisłą Kraków, Amicą, Widzewem albo Lechem. Szanowaliśmy Groclin, ale z mobilizacją było różnie. Teraz nie będzie kłopotów.
Groclin w czterech ostatnich meczach zdobył dwa punkty.
- Brakowało im szczęścia i motywacji, takiej jaką mieli choćby w spotkaniach z Herthą. A z nami zagrają jak z Niemcami. My też ostatnio mieliśmy kłopoty z koncentracją, ale w środę kibice tego nie zobaczą. To może być kluczowe spotkanie tej rundy. Do końca są tylko trzy mecze.
Po przerwie spowodowanej meczem z Węgrami gracie słabiej.
- Ciężko nam złapać rytm. A jak już w niego wpadniemy, to znowu trzeba kilkanaście dni czekać. Ale pocieszam się, że ostatnio graliśmy w niedzielę. Choć po Groclinie znowu będzie przerwa, znowu stracimy rytm...
Legia ma z Groclinem też inne porachunki.
- Zapomniałem o wszystkim, o ich zachowaniu po poprzednim meczu w Warszawie. Teraz będziemy chcieli udowodnić, że jesteśmy lepsi, ale na boisku.
Jak Pan oceni swoją dyspozycję?
- Po meczu ze Świtem nie byłem zadowolony. Za dużo miałem niecelnych podań. Wynikało to może z tego, że bardzo szybko strzeliliśmy gola. Potem z każdą chwilą nabierałem pewności, że nic złego nas nie spotka, że i tak wygramy. Ale mecz ze Świtem był jedyny, po którym w tej rundzie miałem do siebie pretensje.
Groclin gra w tej rundzie ofensywnie, jednak traci punkty.
- To jeden z lepiej poukładanych zespołów w lidze. Zdajemy sobie sprawę, że jak nas ograją, to będzie źle. Nie możemy zostawić choćby trochę swobody. Rzeczywiście grają ładniej, ale liczą się wyniki.
Legia z Wisłą Kraków wygrała 4-1, z Amicą 3-1. Czy w środę będzie 2-1?
- Przed meczem biorę ten wynik w ciemno.
Rozmawiał Robert Błoński
Wywiad
Wygramy
wtorek, 28 października 2003 22:22
Aleksandar Vukovićźródło: Gazeta Wyborcza