fot. Woytek / Legionisci.com
REKLAMA
REKLAMA

Felieton: Plac budowy

Kamil Dumała, źródło: Legionisci.com - Wiadomość archiwalna

"(...) to jest taki sezon, w którym uda nam się zbudować fundamenty na kolejne lata. I Legia, zaczynając od przyszłego roku, będzie rosła w siłę. Jestem o tym głęboko przekonany" – powiedział niedawno właściciel Legii w wywiadzie dla meczyki.pl. Oznacza to, że Legia znów jest w przebudowie i nad jej głową wisi kolejna wizja. Tylko czy na tym placu budowy przy Łazienkowskiej w końcu jest konkretny „Bob Budowniczy”?

Kiedy pod koniec grudnia zeszłego roku Legia ogłosiła, że nowym dyrektorem sportowym został Jacek Zieliński, mieliśmy do czynienia z kolejnym przewrotem przy Łazienkowskiej. Z klubu odszedł mający pełne zaufanie prezesa Radosław Kucharski, a w jego miejsce przyszedł człowiek, który był już jedną nogą poza Warszawą. Wszystko postawiono na głowie na kilka dni przed otwarciem zimowego okienka transferowego. Można by napisać, że to pewna nowość w Legii, ale nie. Rok w rok mamy do czynienia z nowymi planami, trenerami, wymienionym całym składem czy wylewanymi fundamentami pod wielki klub.



W ostatnich sześciu sezonach Legię prowadziło ośmiu różnych trenerów. Byli to: Besnik Hasi, Jacek Magiera, Romeo Jozak, Dean Klafurić, Ricardo Sá Pinto, Aleksandar Vuković, Czesław Michniewicz, Marek Gołębiewski i ostatnio ponownie Vuković. Każdy z nich miał większą bądź mniejszą wizję na prowadzenie zespołu, przez co brakowało spójności. Od nowego sezonu zespół poprowadzi Kosta Runjaić. Niemiec potrzebował czterech lat, by wylać solidne fundamenty i stworzyć solidną drużynę w Szczecinie. W stołecznym klubie jest duże prawdopodobieństwo, że tyle czasu nie dostanie. Szczególnie, że w Legii oczekuje się co roku sukcesów w postaci mistrza Polski bądź zdobycia Pucharu Polski. Nie chcę bawić się w proroka i wyrokować, czy się uda. Daję szansę i cierpliwie poczekam, pierwsze efekty najprawdopodobniej będziemy mogli zobaczyć dopiero za rok.

Podczas konferencji prasowej przedstawiającej nowego trenera dyrektor sportowy Jacek Zieliński zapowiedział, że transfery będą konsultowane z Runjaiciem. „Kosta będzie zaangażowany w transfery, chce mieć wpływ na wiele czynników. Nie mam zamiaru podejmować żadnej decyzji transferowej bez zgody trenera, a ja muszę się zgodzić na zawodnika, którego chce trener” – powiedział dyrektor. Miła odmiana biorąc pod uwagę poprzedni sezon, kiedy to według wielu te transfery nie były konsultowane z Czesławem Michniewiczem. Pewnie dlatego w większym procencie obecna kadra wygląda jak wygląda. Gdyby wziąć pod uwagę ostatnie sześć sezonów i to ilu graczy przewinęło się przez pierwszy zespół (wliczając w to wypożyczenia młodych graczy), mamy duże liczby w postaci 143 odejść z klubu i 75 przyjść (nie wliczając w to zawodników, którzy przeszli z rezerw do pierwszego zespołu). Liczby duże, do których można mieć obiekcje, czy dają stabilizację w klubie. Według mnie zdecydowanie nie i bardziej przychylam się do opinii, że przy Łazienkowskiej w trakcie okienek transferowych zamontowane były drzwi obrotowe.

Niedługo czeka nas kolejna przebudowa i można napisać, że pierwszy zespół znów stanie się placem budowy. „Czy będzie dużo zmian? Jestem dyrektorem od grudnia, to pierwsze okienko z dużymi zmianami. Jest 5 zawodników kończących kontrakty, chciałbym, aby 1-2 z nami zostało i nie jest przesądzone, że tak się nie stanie. Po drugie jest grupa piłkarzy, też pięciu, których niekoniecznie widzę w tej drużynie, nie jest to tylko mój pogląd, ale efekt konsultacji z trenerem” – mówi dyrektor sportowy Jacek Zieliński. Potrzeb w zespole jest wiele, musi przyjść jeszcze jeden napastnik, chyba że zostanie Tomáš Pekhart. Przy odejściach Pawła Wszołka i Benjamina Verbicia potrzeba dwóch skrzydłowych oraz jednego prawego obrońca/wahadłowego do rywalizacji z Johanssonem. Kontrakt ze stołecznym klubem podpisał już napastnik Blaž Kramer, a blisko był - ale już nie jest - Pedro Tiba. Wielu zawodników może także opuścić szeregi Legii, na ten moment oprócz Verbicia odszedł Włodarczyk, a karierę kończy Artur Boruc.

W następnym sezonie również obowiązywać będzie przepis dotyczący młodzieżowca w Ekstraklasie. Tu dochodzimy do kolejnego, ale już o wiele mniejszego problemu w Legii. Są Cezary Miszta i Maik Nawrocki, a z wypożyczenia do Stomilu Olsztyn wraca Kacper Tobiasz, który zbierał bardzo dobre oceny swoich występów. Tylko oprócz tych trzech graczy większego wyboru nie ma. Oczywiście jest Maciej Rosołek, który dostanie kilka szans, oprócz tego kto więcej? Ciężko wyróżnić jakiegokolwiek młodego zawodnika, który wskoczy od razu do składu i będzie Legii coś dawał. Pewnie swoje szanse na obozie dostaną tacy gracze, jak Bartłomiej Ciepiela, Ramil Mustafajew, Wiktor Kamiński czy Igor Strzałek. Najwięcej obiecujemy sobie po tym ostatnim, tylko ciężko nam wymagać od tak młodego gracza, że z marszu stanie się wiodącym zawodnikiem. W ten sposób płynnie przechodzimy do tematu akademii i rezerw stołecznego klubu.

Z akademii odchodzi Richard Grootscholten, dyrektor wykonawczy. To on przez ostatnie lata wdrażał pewne pomysły, a teraz czas, by zaczął to robić ktoś inny. Tylko teraz pytanie kto? Nieoficjalnie mówi się o Marku Śledziu, dzięki któremu powstały podwaliny pod akademię Lecha, a obecnie jest pracownikiem Rakowa Częstochowa. Ma z tym klubem obowiązujący kontrakt i najpewniej trzeba będzie go wykupić. Przy obecnym stanie finansów zadanie bardzo ciężkie, ale ktoś akademią musi rządzić. W końcu powinien powstać jeden plan, dzięki któremu LTC nie będzie tylko świetną bazą, ale również miejscem, skąd do pierwszego zespołu dostarczani będą młodzi gracze. Czas by akademia nie zmieniała swojej filozofii co roku, kiedy przychodzi nowy trener do I zespołu. Również będzie trzeba się zastanowić nad rolą rezerw, które występują w III lidze. Co roku były marzenia awansu do wyższej klasy rozgrywkowej, ale do tej pory się to nie udawało. Z zespołem najprawdopodobniej pożegna się trener Marek Gołębiewski, który sprawił, że podczas oglądania rezerw oczy nie krwawiły, a widać było pomysł na grę. Niestety to kolejny problem, z którym musi się zmierzyć Jacek Zieliński. Potrzeba pomysłu, czy nadal chcemy awansować do II ligi, czy będziemy wegetować w III lidze i oczekiwać, że może raz na pięć lat ktoś odpali na tyle, by znaleźć się w I zespole.

Przed Marcinem Herrą, Jackiem Zieliński oraz Radosławem Mozyrką ciężkie lato, które najprawdopodobniej przedłuży się do kolejnego sezonu. Wszelkie zaniedbania, które powstały przez ostatnie lata w klubie pod rządami prezesa Dariusza Mioduskiego, nie mogą być naprawione w jedno lato. Proces będzie trwał bardzo długo. Bo tu oprócz wymienionych powyżej spraw dotyczących pionu sportowego, jest o wiele więcej problemów, jak chociażby brudny stadion, aspekty związane z promocją Legii w mieście, itp. Pracy jest wiele i jak słusznie zauważył wiceprezes zarządzający Legią Herra „Tylko pokora i ciężka praca sprawią, że znowu będą powody do radości”. Daję im szansę i cierpliwie zaczekam na efekty. Nie będę zwracał uwagi na piękne słowa, bo one były już wielokrotnie powtarzane, teraz czas na ciężką pracę. Pracę, dzięki której Legia znów stanie się normalnym, zdrowym klubem. Bo tylko tego wszyscy pragniemy. Normalności.

Kamil Dumała


przeczytaj więcej o:
REKLAMA
REKLAMA
© 1999-2024 Legionisci.com - niezależny serwis informacyjny o Legii Warszawa. Herb Legii, nazwa "Legia" oraz pozostałe znaki firmowe i towarowe użyte zostały wyłącznie w celach informacyjnych.