Legia zakończyła rundę jesienną wygraną. W dodatku po Pana golu. Miło jest być bohaterem?
Dariusz Dudek: Ostatnio mieliśmy troszeczkę problemów w klubie, które oczywiście nie ułatwiały nam przygotowań. Tym bardziej więc cieszymy się, że strzeliliśmy bramkę dającą nam zwycięstwo nad GKS-em. Teraz musimy w spokoju popracować i przygotować się do następnej rundy. Oczywiście fajnie, że to ja trafiłem, ale nie to jest najważniejsze.
Poprzednio grał Pan w drużynie z Katowic. Bramka strzelona byłemu klubowi smakuje chyba bardziej niż inne?
- Bardzo się cieszę, ale dla mnie to obojętne, komu strzelam. Ważne przede wszystkim, że zwyciężyła drużyna. Bramkę dedykuję mojemu synowi Dawidowi, który urodził się cztery miesiące temu w Warszawie. Jestem szczęśliwym ojcem.
To pierwszy mecz w tej rundzie, w którym zagrał Pan od pierwszej minuty. Oczywiście nie licząc spotkań towarzyskich.
- Zgadza się. Troszeczkę szkoda, że nie dostawałem więcej szans, bo wydaje mi się, że byłem w formie. Dzisiaj pokazałem, że warto na mnie stawiać.
Trener Kubicki do tej pory wyraźnie Panu nie ufał. Takie zestawienie składu Legii podyktowały kartki i kontuzje.
- To pytanie do trenera. Ja dziękuję za to, że postawił na mnie w dzisiejszym spotkaniu. Przede wszystkim dobrze, że zdążyłem przed końcem rundy jesiennej, bo przecież było to ostatnie spotkanie.
Tuż po zakończeniu meczu rozmawiał z Panem Stanko Svitlica, jakby mówiąc: Dzisiaj nie strzeliłem, ale dałem ci pozwolenie, by mnie zastąpić.
- Stanko jest bardzo życzliwy. Rozmawialiśmy także przed meczem. Powiedział mi, że jego zdaniem się wyróżnię, strzelę bramkę i w ogóle będę ten dzień miło wspominał. Po ostatnim gwizdku sędziego żartem mi tę rozmowę przypomniał. Chwała mu za taką postawę.
Jest Pan zadowolony z tego, że sezon się kończy, czy jeszcze byście trochę pograli?
- O, ja bym chciał, żeby ten sezon trwał, i to jeszcze długo. Wcale się nie nagrałem, a być może teraz dostawałbym więcej szans. Prawda jest taka, że my wolimy grać, niż trenować. Rozegraliśmy 13 spotkań w lidze i trzy w pucharze, czyli w sumie 16. Teraz będziemy trzy miesiące trenować w górach, żeby znowu zagrać tyle samo. Na pewno wolelibyśmy grać więcej. W środę czeka nas towarzyskie spotkanie z Wisłą w Płocku, ale mecze towarzyskie to jednak co innego niż walka o punkty.
Brat powinien Panu złożyć gratulacje.
- Jesteśmy w stałym kontakcie. Jak zwykle umówiliśmy się na telefon zaraz po meczu.
Gdzie spędzi Pan zimowe wakacje? I za co?
- Pytanie "za co" należy skierować do prezesa. Natomiast gdzie? - W domu. Ostatnio praktycznie cały czas mieliśmy zgrupowania, mecze i chciałbym wreszcie pobyć z rodziną. Przewidziałem również wyjazd na jeden z meczów Liverpoolu w lidze angielskiej. Tylko tam zamierzam wyjechać.
Rozmawiał Maciej Weber
Wywiad
Warto na mnie stawiać
niedziela, 23 listopada 2003 20:17
Dariusz Dudekźródło: Gazeta Wyborcza