Czy jest Pan zadowolony z gry zespołu i trzeciego miejsca w tabeli?
Dariusz Kubicki:Stać nas było na zdobycie kilka punktów więcej. Postęp jednak jest widoczny. Jesteśmy oczko wyżej niż pół roku temu. W pełni nie mogę być jednak zadowolony. Jeżeli trener jest w pełni usatysfakcjonowany z gry i postawy swojego zespołu, to nadszedł dzień, w którym trzeba pomyśleć o podaniu się do dymisji. Widzę wiele mankamentów w grze i nad tym w przerwie zimowej popracujemy.
Czego zabrakło Legii, żeby zostać mistrzem jesieni?
- Odrobinę skuteczności.
Stracone punkty ze słabszymi drużynami... Czy wyciągnie Pan jakieś wnioski?
- Oczywiście. Jedyne pretensje, jakie mam do zespołu, to za przegrany mecz w Płocku, gdzie piłkarze zagrali poniżej możliwości. Na początku rozgrywek było sporo niedociągnięć, o czym świadczą remisy - z Łęczną u siebie czy na wyjeździe w Polkowicach. Ja dopiero zacząłem pracę z zespołem, a drużyna zgrywała się. Miałem mało czasu na zmianę ustawienia zespołu. W końcu zrezygnowałem z czwórki obrońców, wracając do trójki grającej nowocześniej, w jednej linii. Dzięki temu zdobywaliśmy przewagę w środku pola.
Nie wróci Pan już do systemu: 4-4-2?
- Nie system gra, a zawodnicy. W zależności, jakimi piłkarzami będę dysponował, zdecyduję, czy zagramy czwórką, piątką czy trójką obrońców.
Może wpływ na postawę zawodników miały problemy finansowe klubu?
- Nie sądzę. Zawodnicy z ogromnym zaangażowaniem trenowali. Myślę, że to byłoby zbyt proste, aby tym tłumaczyć nasze trzecie miejsce.
Pan dostaje regularnie pieniądze? Czy tak jak zawodnicy?
- Dla mnie pieniążki są oczywiście ważne, bo się na nie pracuje, łatwiej się dzięki nim żyje. Ale dla mnie prowadzenie Legii i to, że zaufano mi jeszcze raz, jest ważniejsze od pieniędzy.
Kto Pana pozytywnie zaskoczył?
- Stanko Svitlica swoją skutecznością i systematycznością. Chciałbym pochwalić cały zespół za grę obronną, bo dzięki temu straciliśmy najmniej, bo tylko dziesięć goli w lidze.
Uzupełnienia, których Legia dokonała w przerwie wakacyjnej, były raczej korzystne.
- Oczywiście. Żaden z tych zawodników nie zawiódł. Z Andrzeja Krzyształowicza jestem bardzo zadowolony. Gmitrzuk dobrze się rozwija, Garcia ze względu na dobrą skuteczność Stanko i ogromną ambicję Marka Saganowskiego miał mniej szans, aczkolwiek też się przyczynił do zwycięstwa nad Amiką. Występy "młodego Sokoła" oraz Choto, który coraz lepiej się aklimatyzuje w Polsce, też mają swoją wymowę. Na pewno stać ich na jeszcze lepszą, skuteczniejszą, bardziej efektowną grę.
Jeśli się obserwuje zespół na treningach, widać, że w drużynie jest dobra atmosfera. W jaki sposób dogadał się Pan z piłkarzami?
- Miałem o tyle ułatwione zadanie, że z tą grupą przebywam już od dwóch lat, będąc asystentem Dragomira Okuki. Poznawałem psychikę zawodników. I wydaje mi się, że już wiem, jak do każdego dotrzeć. Widać, że chcą pracować dla nowego sztabu szkoleniowego.
Szykują się zmiany w Legii...
- Największym wzmocnieniem Legii będzie, jak nikt nie odejdzie. Na pewno by się przydało 2-3 nowych zawodników, którzy wzmogą rywalizację, którzy przebojem wedrą się do zespołu i wniosą coś nowego. Na pewno nasza kadra jest zbyt szczupła, żeby poważnie myśleć o walce o tytuł mistrza Polski. Myślę, że przydałyby się wzmocnienia, po jednym zawodniku do każdej formacji.
Jak będą wyglądały przygotowania do rundy wiosennej?
- W środę zagramy z Wisłą w Płocku, a w piątek weźmiemy udział w turnieju na SGGW z reprezentacją księży wzmocnioną paroma piłkarzami piłki halowej. Pieniądze z obu imprez zostaną przekazane na cele charytatywne. Okres roztrenowania zakończy się pod koniec tygodnia, a później piłkarze dostaną urlopy. Dziewiątego stycznia rozpoczniemy przygotowania do nowej rundy. Później pojedziemy na zgrupowanie do Szczyrku (16-24 stycznia). 24 stycznia gramy mecz sparingowy z Cracovią, następnie planujemy dwa wyjazdy na Cypr, bo Turcja, po ostatnich zamachach terrorystycznych, raczej odpada.
Czy bez pieniędzy można zdobyć mistrzostwo Polski?
- Na pewno łatwiej jest o wynik, jeżeli wszystkie sprawy organizacyjno-finansowe są poukładane od początku do końca. Jestem przekonany, że piłkarze nie grają tylko dla pieniędzy...
Rozmawiał Maciej Rowiński
Wywiad
Nie tylko dla kasy
wtorek, 25 listopada 2003 07:54
Dariusz Kubickiźródło: Życie Warszawy