Legionisci.com
LEGIONISCI.COM
Wywiad

Może wyjadę, ale wrócę

piątek, 28 listopada 2003 01:15
Stanko Svitlicaźródło: Gazeta Wyborcza

Nie pojechał Pan na charytatywne spotkanie do Płocka. To koniec z Legią?

Stanko Svitlica: W żadnym wypadku. Od kilku dni czułem się nie najlepiej. Boli mnie gardło. Chyba mam grypę. W czwartek pojechałem z kilkoma kolegami (Tomaszem Sokołowskim I, Jackiem Magierą i Goranem Njamculevicem - przyp. red.) na Mazury na spotkanie z młodzieżą.


Pan i Aleksandar Vuković wyjeżdżacie natomiast na wczasy do Belgradu.

- Miałem jechać w poniedziałek lub wtorek, ale postanowiłem, że razem z Aco polecę już w sobotę.


Rozumiem, że trzeba polikwidować sprawy związane z mieszkaniem i tym podobne. Skoro odchodzi Pan z Legii...

- Wcale tego nie powiedziałem. Mam pewne prywatne sprawy, które muszę załatwić. To nie ma nic wspólnego z moim odejściem. W tej chwili możliwe są różne rozwiązania. Ja zawsze mówię, że najchętniej bym został.


Po meczu z Dospelem powiedział Pan, że odszedłby tylko do klubu co najmniej równego Legii klasą i prestiżem. Najlepiej do takiego, który ma szansę grać w Lidze Mistrzów. Czy chodziło o Olympiakos Pireus?

- Nazwy nie wymienię, ale ludzie z Grecji do mnie się zgłaszali. Tak samo jak z Francji. Grałem kiedyś w lidze greckiej i podoba mi się tam, ale na wszelkie konkrety w tej chwili za wcześnie. Sytuację utrudnia fakt, że wokół kręcą się tłumy menedżerów, którzy zgłaszają się do klubów i mówią, że prowadzą moje sprawy. Tak zdarzało się też pół roku temu. To była dla mnie dobra szkoła. Tam nie wiedzą, kto dla mnie pracuje. Na szczęście ja wiem. To źle wygląda jak dziesięciu ludzi zgłasza się do danego klubu i proponuje moje usługi. Takie jednak są niestety realia.


Nie chce Pan odchodzić z Legii, a przecież tutaj nie płacą.

- Nie będę wypowiadać się na ten temat. Ja mogę mówić jakiego ustawienia szuka trener i jak zawodnicy wykonują swoją pracę. Oczywiście to bardzo niedobrze, że nie dostajemy pieniędzy, bo życie piłkarza jest bardzo krótkie i trzeba sobie zapewnić przyszłość. Wierzę jednak, że to przejściowe kłopoty. W takim klubie jak Legia wszystko musi skończyć się dobrze. A już niedługo porozmawiamy z prezesem i liczę, że dojdziemy do porozumienia. Tak, aby wszyscy byli zadowoleni.


W ostatnim meczu rundy jesiennej był Pan nawet kapitanem drużyny.

- To wielki zaszczyt, tym bardziej dla obcokrajowca. Trener sprawił mi ogromną przyjemność. Nie będę mówić, że po tym zdarzeniu mój sentyment do Legii się zwiększył, jest wielki wystarczająco.


Nie zmienia to jednak faktu, że być może odejdzie Pan z Legii.

- Jak już mówiłem, może być różnie. Ale zapewniam, że nawet gdybym odchodził, to i tak przyjechałbym się pożegnać. Ja tu wrócę, tak czy inaczej. Tak jak Drago Okuka. Legia to dla mnie najlepszy klub na świecie i nie mówię tego, żeby przypodobać się kibicom. Zawsze powtarzam, że chcę w Legii skończyć karierę. I zrobię tak nawet, gdybym na jakiś czas wyjechał. Choć z drugiej strony bardzo możliwe, że w styczniu znów się zobaczymy. W końcu mam z Legią kontrakt do czerwca.


Rozmawiał Maciej Weber

Podaj ten news dalej: