Legionisci.com
LEGIONISCI.COM
Wywiad

Partyzant "Sagan"?

środa, 17 grudnia 2003 10:09
Dragomir Okukaźródło: Super Express

- Po odejściu Lothara Matthaeusa z Partizanu Belgrad, wiele się mówi, że Pan jest głównym kandydatem do przejęcia zespołu.

Dragomir Okuka: Tak mówią dziennikarze, a oni przecież są najlepiej zorientowani. Do mnie jeszcze nikt z klubu nie dzwonił. Czekam spokojnie. To byłoby spełnienie moich marzeń.


- Ma pan godnych rywali do tej roboty: pana ziomek Antić, Chorwat Osim, Słoweniec Katanec, Francuz Tigana. Który z was ma największe szanse?

- Dwóch już odpadło. Tigana nie jest zainteresowany, a Katanec kiedyś powiedział, że chciałby pracować w Crvenej Zveździe. Dla kibiców Partizana to zniewaga.


- Zostało więc trzech.

- Mówi się, że trenerem musi być Serb. Antić karierę szkoleniową zaczynał właśnie w Partizanie, gdzie był asystentem. Z kolei Osim pracował tu przed wybuchem wojny domowej. Wszystko wyjaśni się do końca roku. Działacze zorganizowali konferencję prasową, na której pożegnali Mattheusa. Byli zaskoczeni jego decyzją. Nie spodziewali się jej. A on po prostu skorzystał z zapisu w kontrakcie, który gwarantował mu odejście w każdej chwili. Niemiec zapowiedział, że z kadrą Węgier zamierza awansować do finałów mistrzostw świata w Niemczech.


- Zakładamy, że to pan zostanie trenerem Partizana. Sprowadzi pan polskich piłkarzy?

- Najpierw muszę załatwić sobie pracę w tym klubie, więc takie pomysły nie przychodzą mi do głowy. Ale gdybym został trenerem Partizana, pewno sięgnąłbym po Saganowskiego, bo to świetny napastnik. Dawajcie mi "Sagana"! (śmiech). Wziąłbym po trzech z Legii i Wisły Kraków oraz czterech graczy Groclinu. A przecież jest jeszcze Tomek Rząsa. Nie, taki numer nie przejdzie.


- To może dwóch Serbów z Legii Warszawa? Już od dłuższego czasu klub chce sprzedać Aleksandara Vukovicia i Stanko Svitlicę.

- Pewnie! Obaj zasługują na powołanie do reprezentacji Serbii. A co tam słychać w Legii? ITI jest już właścicielem klubu?


Rozmawiał Marcin Szczepański

Podaj ten news dalej: