Legionisci.com
LEGIONISCI.COM
Wywiad

Zamienię Syrię na warszawski klub

piątek, 19 grudnia 2003 16:24
Janusz Wójcikźródło: Życie Warszawy

Przyjechał Pan do Warszawy na urlop czy skończył się Panu kontrakt?

Janusz Wójcik: Rozpoczęły się właśnie rozgrywki ligowe, mogę więc sobie pozwolić na spędzenie Bożego Narodzenia w ojczyźnie.


W Syrii nastała moda na zawieszanie federacji piłkarskich. Czy nie przeszkodziło to Panu w pracy?

- To jakaś plaga. Podobny zamęt przeżywają Liban, Emiraty Arabskie, Jordania, Bahrajn. Władze kłócą się i właściwie nie wiadomo o co chodzi. Arabowie chcieliby jak najszybciej osiągnąć światowy poziom. Najgorsze jest to, że każdy uważa, iż wie najlepiej, jak tego dokonać. Skutki nie są najlepsze. W Syrii nie miało to, na szczęście, przełożenia na przygotowania kadry.


Czy sąsiedztwo z Irakiem nie spowodowało jakichś zagrożeń?

- W Syrii żyjemy jak u Pana Boga za piecem. To bezpieczniejszy kraj niż Polska. Bez obawy mogę tu wyjść w nocy na spacer i wiem, że nikt mnie nie zaczepi. Wieści z Iraku do nas docierały, ale przez telewizję.


Po wyeliminowaniu syryjskiej reprezentacji olimpijskiej powierzono Panu również prowadzenie drużyny młodzieżowej tego kraju.

- Syryjczycy dokładniej chyba sprawdzili mój życiorys i poznali sukcesy naszej reprezentacji olimpijskiej na igrzyskach w Barcelonie.


Jaki jest poziom ligi syryjskiej?

- Są tu cztery silne i bogate kluby: Al Jeish, Efihad, Qordaho i Al Vahda. Między nimi toczy się walka o mistrzowski tytuł. Pozostałe są tłem.


Czy najlepsi piłkarze reprezentacji występują w lidze syryjskiej?

- Połowa gra poza krajem. Trzech w Grecji, a inni w Kuwejcie, Libanie i Jordanii. Ostatnio kontaktowałem się z Jackiem Gmochem, który oceniał mi formę "Greków".


Czy można porównać Syrię do Polski pod względem piłkarskim?

- Ich czołówka to najwyżej niższa połowa tabeli naszej ekstraklasy. Natomiast boiska są podobne, ale gorzej oświetlone. Wyprzedzili nas z budową stadionu. Kończą supernowoczesny obiekt na 70 tys. miejsc.


A jak Pan się tam urządził?

- Przez półtora miesiąca mieszkałem w hotelu. Później znalazłem sobie przytulny, 160-metrowy apartament. Mam do dyspozycji samochód z kierowcą. Sam trochę boję się prowadzić, gdyż syryjscy kierowcy jeżdżą według własnych przepisów. Trzeba je poznać, a zwłaszcza ich gesty, aby nie narazić się na stłuczkę.


Nie ciągnie Pana do domu? Legię ma kupić Pana przyjaciel Mariusz Walter, jeden ze współwłaścicieli ITI...

- Z Polski nie nadeszła żadna oferta. Do 10 stycznia posiedzę jednak w Warszawie i jestem otwarty na propozycje. Kontrakt z Syrią wiąże mnie do połowy lipca, ale mogę rozwiązać go w każdej chwili z miesięcznym wypowiedzeniem.


Rozmawiał Leszek Świder

Podaj ten news dalej: