Legionisci.com
LEGIONISCI.COM
Wywiad

Mam się dobrze

sobota, 17 stycznia 2004 14:04
Stanko Svitlicaźródło: Przegląd Sportowy

Jak się czujesz po pierwszym treningu?

Stanko Svitlica: Dziękuję, świetnie. Początek zawsze jest trochę ciężki. To w zasadzie był mój drugi trening. Dzień wcześniej trochę ćwiczyłem. Ale miałem ze sobą cały czas rozpiskę zajęć indywidualnych od trenera, więc i tam ćwiczyłem.


Powiedz, co tak naprawdę było powodem twojego spóźnienia do Polski?

Ja już rozmawiałem z trenerem, prezesem, oni się na to zgodzili. Nie chcę każdemu tłumaczyć, jakie miałem powody.


Ale kibice chcieliby wiedzieć.

To są moi kibice, oni zrozumieją, nie będą się na mnie gniewać.


Czy to prawda, że byłeś chory?

Tak, moja żona i synek jeszcze są chorzy. To był jakiś wirus, ale ze mną już wszystko w porządku.


Jakie zmiany zastałeś w Legii?

Pewnie chcesz spytać, czy zostanę w Legii. Ja zawsze będę mówił, że chcę. Ale nikt nie wie, co będzie dalej. Będą pieniądze, czy nie. Prawda jest taka - my gramy za pieniądze, a piłkarz krótko gra w piłkę. Gdybyśmy mieli inne prace, to moglibyśmy grać w Legii tak czy tak. Ale to jedyne nasze źródło utrzymania. Nie dostajemy pieniędzy, ale trenujemy nadal normalnie, to chyba widać.


Wczoraj dostaliście zaległe części poborów, za wrzesień.

To prawda, ale powiem szczerze, nie wiem ile, bo jeszcze nie sprawdzałem.


Czyli odchodzisz, zostajesz?

Ja powtarzam: chcę tutaj zostać. Poczekajmy jednak trochę, może więcej rozstrzygnie się do końca stycznia.


Wariant optymistyczny: będą pieniądze i zostaniesz w Legii...

Wtedy chciałbym zdobyć mistrzostwo Polski. Koronę króla strzelców już przecież mam.


No tak, o koronę byłoby trudno. Maciej Żurawski i Piotr Reiss założyli spółdzielnię przeciwko tobie.

To są oczywiście żarty (śmiech). Z Maćkiem spotkaliśmy się przy okazji meczu Polska - Serbia. Mamy dobre stosunki. Zresztą uważam, że to jest najlepszy piłkarz w Polsce. I to fajny człowiek. Zresztą Reissa też szanuję, to dobry zawodnik.


Grunt, że sam nie tracisz skuteczności, dwa kontakty z piłką i dwa gole.

To chyba dobrze. Tylko się cieszyć.


Rozmawiał Przemysław Rudzki

Podaj ten news dalej: