Legionisci.com
LEGIONISCI.COM
Wywiad

Lecę razem z Małyszem

środa, 21 stycznia 2004 22:41
Tomasz Jarzębowskiźródło: Gazeta Wyborcza

Podobno jest Pan fanatykiem skoków narciarskich?

Tomasz Jarzębowski: To prawda. Interesuję się nimi od dziecka. Oglądam je od 10-15 lat, nawet wtedy, gdy Małysz jeszcze nie skakał w PŚ. To mój ulubiony zimowy sport, a jak Adaś zaczął wygrywać - wręcz oszalałem, sfiksowałem na punkcie skoków. Oglądam, w miarę możliwości, każde zawody.


Każdy w Polsce ogląda...

Tak, ale koledzy się śmieją, że ja skaczę razem z nim. Czekam na ten jego skok i z każdą chwilą adrenalina rośnie. Oglądaliśmy wspólnie zawody w Zakopanem. Z "Wróblem" [Radosław Wróblewski - rb] odlecieliśmy. Cały hotel nas słyszał. Śpiewaliśmy, kto jest mistrzem, i skandowaliśmy nazwisko Adasia. Ja leciałem z nim, a Radek obok.


Co Pana fascynuje w skokach?

To niebezpieczna dyscyplina, nie dla wszystkich. Tylko dla odważnych. Raz poszedłem na Wielką Krokiew. Spojrzałem w dół z wysokości progu. Zobaczyłem prawie całe Zakopane i zrobiło mi się słabo... Ale powiem szczerze, że spróbowałbym skoczyć, ale z maleńkiej, najwyżej pięciometrowej skoczni.


Czy w Pana domu oglądanie skoków to tradycja?

Nie. Tata nie oglądał skoków, do mnie jakoś to samo przyszło. Zawsze je oglądałem, a teraz zaraziłem pasją żonę. Siedzimy w domu razem, w fotelach i patrzymy w telewizor. Przy niej nie jestem tak żywiołowy jak z kolegami.


Najmilszy moment z Małyszem?

Po sylwestrze, w 2001 roku, obudziliśmy się ze znajomymi i oglądaliśmy w telewizji konkurs w Garmisch-Partenkirchen. W drugiej serii Adaś oddał najdłuższy skok, nie wygrał, ale ja wiedziałem, że będzie wielki. Potem pasjonowałem się jego walką z Martinem Schmittem w Lahti podczas mistrzostw świata. Nie byłem absolutnie zawiedziony tym, że przegrał na skoczni K-120. To tylko sport, tym bardziej że potem po mistrzowsku wygrał złoto na skoczni K-90. Na olimpiadzie nie mógł wiele zdziałać, Ammann był nie do pobicia.


W międzyczasie był i Harrachov. Rzucanie śnieżkami w Hannawalda, oskarżenia skoczków, że przyjechali pseudokibice piłkarscy...

Hmm. Szczerze powiem, to sam nie lubiłem Hannawalda, ale bez przesady, rzucanie w niego pigułami to nie był dobry pomysł. Teraz, takie mam wrażenie, na skoki i tak przyjeżdżają fani futbolu, ale opinia o nich jest zupełnie inna. Są najlepsi na świecie.


Piłka ma coś wspólnego ze skokami?

Nie. W piłkę może grać każdy, skakać już - nie. Skokom sprzyja zima, futbolowi - przynajmniej w Polsce - czas, kiedy skoków nie ma, czyli od marca do listopada.


Są jeszcze sędziowie...

Tak, tak... Oni są wszędzie. I, jak wszędzie, są omylni. Mają swoich ulubieńców i tych, którym nigdy nie pomogą. Myślę, że w Zakopanem nie sędziowali "po gospodarsku". Mogli pomóc Adasiowi, dać mu te pół punktu więcej... Albo Hoellwarthowi o pół mniej. W piłce, bardzo często, gospodarzom pomagają ściany.


Ma Pan autograf Małysza?

Niestety... Ale mam nadzieję, że może kiedyś uda się zdobyć...


A widział Pan skoki na żywo?

Jak byłem mały, oglądałem zawody w Zakopanem. To były mistrzostwa Polski z udziałem Piotra Fijasa. Małysza oglądałem tylko w telewizji. Myślałem nawet, czy nie pojechać w weekend do Zakopanego, ale jakoś tak głupio mi było poprosić trenera, żeby zwalniał mnie z treningów.


Czy kiedy Małysz zaczął skakać słabiej, myślał Pan, że skończyła się jego era, a trenera trzeba wyrzucić?

A skąd. Sam jestem wyczynowym sportowcem i wiem, że zdarzają się momenty słabości. Człowiek to nie robot.


Widział Pan, jak Małysz i inni skoczkowie grają w piłkę?

Jasne. Oglądałem w telewizji ich mecz z aktorami i byłem pod wrażeniem. Oni sprawiają wrażenie bardzo wątłych, mających problemy z koordynacją ruchową. A tymczasem byli świetni, szczególnie Liegl i Hannawald. No tak, ale w piłkę może pograć każdy, a skakać - tylko wybrani.


A Tomasz Jarzębowski - skoczek?

Musiałbym schudnąć kilka kilogramów, a byłyby z tym problemy. I to poważne. Choć, jak mówiłem, na takiej pięciometrowej chyba bym się zdecydował.


Jeździ Pan na nartach?

Bardzo lubię. Ale miałem problemy z kolanami i na razie musiałem dać sobie spokój. Mam nadzieję, że nadrobię to po zakończeniu kariery.


Czy Małysz zdobędzie Puchar Świata po raz czwarty?

Jeśli będzie skakał tak jak w Zakopanem, to być może... Konkurencja nie śpi i przychodzą nowi jak Morgenstern. Ahonen i Pettersen już nie skakali tak jak wcześniej.


A co jest bardziej prawdopodobne: czwarta Kryształowa Kula dla Małysza czy to, że ITI odkupi udziały w Legii?

Ja już słyszałem tyle nazw firm, które mają zastąpić Pol-Mot... Tyle o tym się pisało, spekulowało, że w nic nie uwierzę, dopóki nie zobaczę. Dlatego bardziej możliwy jest PŚ dla Adasia.


Małysz często narzeka na zbyt męczącą popularność.

Jest najpopularniejszym człowiekiem kraju. Trochę mu współczuję, w Warszawie łatwiej się "zgubić", wypić piwo z kolegami. Adasiowi w Wiśle trudniej...


Na półmetku rywalizacji Legia jest trochę jak Małysz...

No tak. W połowie sezonu tracimy cztery punkty do Wisły, a za plecami jest jeszcze Groclin. Zobaczymy... Ja jestem optymistą, ważne, że nikt nie odszedł, tylko przyszedł. Z tego, co wiem, to Marek i Stanko zostają w Warszawie.


Legia szuka zawodnika na lewą obronę, czyli na pozycję, na której gra Pan z konieczności.

Jeśli gramy trójką z tyłu, czuję się dobrze. Przy czterech obrońcach jest gorzej. Gram z lewej strony z musu. Lewą nogą piłkę kopać umiem, ale nie tak dobrze jak prawą...


No to teraz trener Kubicki ustawia Pana w środku.

Tak. To moja pozycja. Grałem w środku od lat, jeszcze w juniorach. Dopiero trener Smuda, trzy lata temu, wycofał mnie na bok obrony. Ale w środku rzeczywiście czuję się najlepiej. W sparingach przypominam sobie specyfikę gry w środku, z meczu na mecz jest lepiej.


Czy tej zimy, z trenerem Kubickim, trenujecie tak samo intensywnie jak z Dragomirem Okuką?

Nie. Dużo lżej. Wtedy więcej biegaliśmy bez piłek. Ale za to ćwiczymy cztery razy dziennie. O 7.30, 10, 16 i 20.


I na koniec - w czwartek, sobotę i niedzielę Małysz skacze w Japonii. Które miejsce zajmie?

Ja będę zadowolony z miejsca w pierwszej dziesiątce. Nie wiem, czy w czwartek obejrzę zawody. Zaczynają się o 9, więc może choć pierwszą serię...


Rozmawiał Robert Błoński

Podaj ten news dalej: