Legionisci.com
LEGIONISCI.COM
Wywiad

Mistrzostwo? To będzie cud!

piątek, 23 stycznia 2004 06:58
Aleksandar Vuković

"Chciałbym i marzę, by Legia wydawała pieniądze w tak mądry sposób, jak robią to Groclin i Wisła. Tam mają pomysł, jak zrobić drużynę, której jedynym celem nie będzie co roku walka o miejsce gwarantujące start w europejskich pucharach" - mówi serbski pomocnik Legii.


Robert Błoński: Czy wiosną będzie Pan w takiej formie jak dwa lata temu, po przyjściu do Legii?


Aleksandar Vuković: Mam taką nadzieję. Ostatnia jesień była lepsza niż poprzedni sezon. Przypominałem zawodnika, który zdobywał mistrzostwo Polski. W następnych rundach nie było tak dobrze, nie strzelałem goli, teraz chyba nareszcie złapałem oddech. I liczę na udaną wiosnę.


Jak Pan oceni transfery najgroźniejszych konkurentów Legii w walce o tytuł, czyli Groclinu i Wisły?


- Odkąd tu przyjechałem Groclin i Wisła robią to, o czym marzę, by było w Legii. Oczekuję pomysłowości, działania planowego i rozsądnego. Chciałbym, żeby Legia wydawała pieniądze w tak mądry sposób, jak robią to w Krakowie i Grodzisku. Tam jest pomysł, jak stworzyć drużynę, której jedynym celem nie będzie co roku walka o miejsce gwarantujące start w europejskich pucharach. Tam są możliwości, by grać o coś więcej. Pieniądze wydawane są rozsądnie, jeden zawodnik odchodzi, przychodzi inny. Nie żyje się z dnia na dzień, nie ma ciągłego wyczekiwania, narzekania na brak pieniędzy... Jest takie powiedzenie: ile dasz, tyle ci się zwróci. A Legia nie może się pochwalić, że daje tyle co konkurenci. Dlatego ciężko będzie, by do niej wróciło to, na co wszyscy czekają. Czyli mistrzostwo Polski. Ale my, obiecuję z ręką na sercu, postaramy się o cud...


Czyli mistrzostwo Polski to będzie cud?


- W tych warunkach, jeśli nic się nie zmieni, to będzie cud. To znaczy rywalom będą musiały zdarzać się wpadki, a my wszyscy musimy być w życiowej formie. A tu jest 15 bardzo dobrych zawodników. Nasz problem to mecze z przeciętnymi lub słabymi drużynami. W każdej rundzie tracimy z nimi około dziewięciu punktów. Wystarczy je dodać do naszego bilansu i wszystko będzie jasne. Niby o tym wiemy, ale... punktów nie zdobywamy.


W czerwcu kończy się Panu umowa z Legią. Podczas świątecznej przerwy pojawiły się opinie, że Vuković potajemnie szuka sobie klubu i negocjuje z innymi drużynami.


- Przysięgam, że to nieprawda. Choć przecież przepisy UEFA mówią jasno: już pół roku przed końcem umowy zawodnik może negocjować z inną drużyną i nawet podpisać kontrakt, który obowiązywałby od czerwca. Ale ja jak dotąd nie rozmawiałem o tym, co będę robił od czerwca, z nikim innym oprócz pana Engela, dyrektora sportowego Legii. Zespół z Warszawy stawiam na pierwszym miejscu, doceniam, co dla mnie zrobił. Z nikim nie rozmawiałem, nie mam żadnego menedżera. Wszystko, co się dzieje wokół mojej osoby, przepływa przez klub. Tak było z ofertą z Szinnika Jarosław, nie chciałem jednak iść do Rosji. Czekam, co będzie w Legii, chciałbym zostać, ale jeśli nic się nie zmieni...


Ma Pan jakieś noworoczne postanowienie?


- Chcę grać przynajmniej tak dobrze jak wtedy, gdy zdobywaliśmy mistrzostwo. Runda jesienna dodała mi wiary, że to jeszcze będzie możliwe. Jesteśmy na trzecim miejscu w tabeli, gramy w półfinale Pucharu Polski. Chcę, żebyśmy zdobyli przynajmniej jedno trofeum. Jeśli będzie sukces, inni łatwiej zauważą i docenią pojedynczych piłkarzy, którzy na ten sukces pracowali wspólnie. Czyli ile wygramy, tak zostaniemy ocenieni. A chcemy zdobyć możliwie jak najwięcej.


Lubi Pan takie zimowe zgrupowania, mecze na boisku pokrytym kilkunastocentymetrową warstwą śniegu, bieganie o siódmej rano?


- W Jugosławii też tak było, ale krócej. Najczęściej jednak jeździliśmy do Czarnogóry, nad morze. Ale wiem, że bez takiego zimowego zgrupowania późniejsza gra na najwyższym poziomie nie będzie możliwa. Dlatego śnieg mi nie przeszkadza.

Podaj ten news dalej: