Legionisci.com
LEGIONISCI.COM
Wywiad

Nie ma pewniaków

poniedziałek, 2 lutego 2004 10:47
Marek Saganowskiźródło: Przegląd Sportowy

U Dragomira Okuki było znacznie gorzej....

Marek Saganowski: Owszem, ale... teraz nie jest wcale dużo lżej. Każdy okres przygotowawczy bywa monotonny i nużący. A my dodatkowo czujemy się tu lekko otępiali.


Ale mniej niż ostatnio w Szczyrku?

- Jednak mniej, bo nie trzeba patrzeć na góry i biegać po nich po kolana w śniegu.


W Aya Napie nie ma takich możliwości znęcania się nad waszymi mięśniami?

- Możliwości są wszędzie. Widział pan naszą dzisiejszą salkę treningową. Na kilkudziesięciu metrach kwadratowych można strasznie dostać w kość. Codziennie robimy dwa obwody przed snem i czuć to w kościach. Ale ja nie narzekam. To specyfika naszego zawodu.


Przegraliście pierwszy sparing w tym roku...

- Bo byliśmy nieskuteczni. To jeszcze nie ten etap, żebyśmy lepiej grali i doskonale czuli piłkę. Szkoda, że ponieśliśmy porażkę, ale nikt nie robi z tego powodu tragedii. Wygrywać trzeba w lidze, a teraz jest czas, żeby się jak najlepiej zgrać ze sobą, złapać formę.


I wywalczyć miejsce w składzie. Jedno miejsce w ataku ma Stanko Svitlica. Pan jest na razie pewniakiem do drugiego.

- Nie uważam, żebym był pewniakiem. Takich w tym zespole nie ma. Trener widzi na pewno ludzi, którym bardziej ufa i którzy stanowią o sile zespołu. To taki szkielet, piłkarze grający nawet, kiedy są w trochę słabszej formie. Do nich dobiera się resztę zespołu. To chyba normalne.


Pan jest chyba częścią tego szkieletu?

- Nawet jeżeli tak jest, to wolę ćwiczyć tak, jakbym był juniorem. Także po to, aby stać się lepszym zawodnikiem.


I znów spróbować sił za granicą?

- Czemu nie? Na razie mam kontrakt z Legią i chcę dla niej grać jak najlepiej. Ale chciałbym jeszcze kiedyś wyjechać z kraju i tym razem odnieść sukces za granicą.

Podaj ten news dalej: