Legionisci.com
LEGIONISCI.COM

Relacja ze zgrupowania

piątek, 6 lutego 2004 10:46
źródło: Przegląd Sportowy

"Coś trzeba robić, żeby się nie zanudzić na śmierć" - stwierdził jeden z piłkarzy i gdy w kolejny środowy wieczór przerzucali żelazne sztangi... wrzucił ich hotelowe klucze do basenu. Pechowcami okazali się Piotr Włodarczyk z Adrianem Fedorukiem oraz Artur Boruc i Radosław Wróblewski. Kiedy po zakończeniu zajęć próbowali wyciągnąć to, co znalazło się na dnie, ochota na żarty chwyciła Andrzeja Krzyształowicza, który jednym pchnięciem wrzucił do basenu dwójkę kolegów. Ich zemsta okazała się sroga. Kilka minut później to drugi bramkarz Legii miał najwięcej roboty z wykręcaniem z wody mokrych ciuchów. Ogółem "basenowe igraszki" trwały kilkanaście minut i wprawiły wszystkich w doskonały nastrój.


"Zamierzam dobrze wykorzystać ostatni dzień zgrupowania" - mówił w czwartek po południu trener Dariusz Kubicki. Przedostatniego też nie odpuścił. Choć już dziś sparing z Gruzinami - żadnego luzu. "To tylko mecz kontrolny a mnie bardziej zależy na wykorzystaniu warunków, które mamy w Ayia Napie" - tłumaczył szkoleniowiec.

"By uzyskać pełniejszy obraz, poprosiłem nawet o zmianę sparingpartnera. Dowiedzieliśmy się, że Rotor Wołgograd, z którym mieliśmy pierwotnie grać, przebywa tutaj w rezerwowym składzie. Dlatego spotkamy się w piątek z Gruzinami. Powalczymy z Dynamem i uciekamy do domu." - zakończył "Kuba".


W środowy wieczór kilka osób z ekipy oglądało na dużym telebimie mecz Pucharu Anglii, między Tottenhamem, a Manchesterem City. Do przerwy "Koguty" prowadziły 3-0, a w drugich 45 minutach grać miały z przewagą jednego zawodnika - Idę spać, nie ma na co patrzeć - stwierdził Kubicki.

- Ależ trenerze... Nie wierzy pan w możliwość odrobienia strat? - żartowano.

- Wierzę, jeśli dotyczy to mojej drużyny. Jeśli innej, niekoniecznie - śmiał się "Kuba", mówiąc dobranoc. Jakże był rano zdziwiony gdy dowiedział się, że rywal Groclinu z Pucharu UEFA zdobył cztery gole i zwyciężył!

- Ja też coś takiego już widziałem. Jeszcze gorszego, bo trzy gole na Łazienkowskiej padły w ostatnich siedmiu minutach - wyraźnie posmutniał kierownik Ireneusz Zawadzki, idąc spać.

Podaj ten news dalej: