Oglądał Pan film "Nic śmiesznego"? Z czym się panu kojarzy?
Tomasz Sokołowski II: Oglądałem i lubię! Z tekstem "Miauczek... biegnij szybko". W mniej cenzuralnej wersji.
A nie ze zdaniem: "Całe życie byłem drugi"? Musiał się pan z nim liczyć przychodząc do Legii?
Tę dwójkę do nazwiska dodali dziennikarze. Ja się drugim wcale nie czuję i chciałbym pozostać nim tylko z nazwy. Myślę że powodem takiej‚ a nie innej numeracji jest nasz wiek i ligowy staż.
W minionej rundzie był pan też drugim prawy pomocnikiem.
Z kolei w Amice Wronki prawie zawsze wychodziłem wpierwszym składzie! Na ławce siedziałem dopiero ostatnie 6 miesięcy w Legii. Myślę jednak‚ że to się zmieni i runda wiosenna będzie dla mnie bardziej udana. Tłumaczę sobie‚ że pierwsze pół roku należy potraktować jako aklimatyzację.
Może już są? Wpierwszym sparingu na Cyprze nie zszedł pan z boiska nawet na chwilę.
Trener powolutku daje mi więcej grać w sparingach. Może tylko dlatego‚ że oszczędza po kontuzji Tomka I‚ ale... liczę‚ że powód jest inny.
Z malutkich Wronek przeniósł się pan pół roku temu do stolicy.
Zawsze chciałem grać wLegii. Dostając tę ofertę‚ nie zastanawiałem się nawet pięciu minut. A że zacząłem przygodę z tym klubem od ławki rezerwowych? By tu od razu wskoczyć do pierwszego składu‚ trzeba być naprawdę megagwiazdą lub liczyć na szczęśliwy zbieg okoliczności.
Co tak przyciąga piłkarzy do Legii? I co sprawia‚ że nie boją się odrzucenia przez dość specyficzne środowisko?
Nie odczułem‚ żeby było to zamknięte towarzystwo. Äwiczyłem cały dzień z Jackiem Zielińskim‚ który gra tu tyle sezonów‚ a ja czuję się‚ jakbym znał go od lat. Atmosfera w zespole jest wzorowa. Mnie się podoba‚ że Legia ma co roku jasno określony cel‚ ten najwyższy. I tak być powinno‚ bo Łazienkowska to taka świątynia polskiego futbolu. Amica jest profesjonalnym‚ dobrze zorganizowanym klubem‚ który przez tyle lat zawsze podawał mi rękę‚ nigdy nie zostawił z kontuzją. Złego słowa o niej nie powiem‚ ale we Wronkach nie czuć tej atmosfery wielkiej piłki.
Zaczęliśmy od... "Miauczka"‚ więc nim zakończmy: pan nie miauczy‚ nie narzeka...
Zamiast narzekać‚ wolę napierać do przodu‚ by wywalczyć sobie miejsce w składzie. Jestem rzetelnym ligowcem i tak jak liczyłem się z tym‚ że mogę początkowo siedzieć w Warszawie na ławce‚ tak teraz liczę‚ że przyjdą efekty mojej pracy i pierwszy skład.
Rzetelność rzetelnością‚ ale od bocznego pomocnika wymaga się błysku!
I ten błysk będzie w mojej grze już tej wiosny.
Rozmawiał Żelisław Żyżyński
Wywiad
Zabłysnę wiosną
poniedziałek, 9 lutego 2004 19:23
Tomasz Sokołowski IIźródło: Przegląd Sportowy