Rada Warszawy zajęta jest odwoływaniem jej obecnego przewodniczącego. Dopiero potem przyjdzie czas na załatwienie spraw związanych z budową nowego stadionu przy Łazienkowskiej. Legia stała się ofiarą wojny na salonach stołecznej władzy. Gdyby nie rozpad koalicji PiS - PO, sprawa stadionu rozpatrzona byłaby już w styczniu. Prezydent Kaczyński obiecał Legii 6 mln zł. na remont masztów oświetleniowych, wzmocnienie siły jupiterów, remont dachu trybuny krytej oraz podgrzewaną murawę. Jak do tej pory publicznie złożonych obietnic nie wypełnił. "Sprawa stadionu miała byc włączona do porządku obrad już na poprzednim posiedzeniu. Za głosowal tylko nasz klub" - mówi przewodniczący Rady, Wojciech Kozak. Przed wyznaczoną na poniedziałek sesją radni nie doczekali się projektu w sprawie Legii. Został on już jednak stworzony i w każdej chwili może
być wzięty pod obrady. Stanie się to albo w najbliższy poniedziałek,
albo 26 lutego.
"Nigdy nie byliśmy przeciwko działaczom sportowym" - mówi Andrzej
Golimont z SLD. "Sam wprowadzę tę sprawę pod obrady już w poniedziałek. Chcemy przegłosować korzystne dla Legii rostrzygnięcia i to jak najszybciej" - zapewnia Kozak. "To dobre rozwiązanie. Forma wsparcia dla klubu, który mormalnie jest na swoim" - twierdzi Karol Karski z PiS.
Wygląda zatem na to, że jeśli sprawa trafi pod obrady, wynik będzie
korzystny dla klubu. Gwarancje dotyczące stadionu to ostani warunek,
aby ITI przejęło akcje Legii.
Legia ofiarą władzy
sobota, 14 lutego 2004 09:07
źródło: Super Express