Maciej Weber: ITI będzie miało w Legii konsultanta do spraw sportowych. To oznacza, że jego wejście do klubu jest już przesądzone?
Edward Socha: Tego nie mogę powiedzieć. Mogę tylko stwierdzić, że prawdopodobnie w środę podpiszę umowę z ITI. Z firmą, ale nie z klubem Legia. Koncern potrzebował kogoś, kto od dawna jest w piłkarskim środowisku. Spróbuję pomóc.
Jeszcze niedawno głośno było o zatrudnieniu Pana w Wiśle Kraków, a potem o nagłym rozstaniu. Później na konferencji prasowej w Wodzisławiu powiedział Pan, że z radością wraca do Odry, do domu.
- W Wodzisławiu mam dom i tam miałem swoje życie. Ale teraz propozycję złożył mi pan Mariusz Walter, a takim ludziom się nie odmawia. W Odrze wszystko jest już poukładane i za wiele nie mógłbym pomóc. W Warszawie czekają mnie nowe wyzwania. Odchodzę w porozumieniu z Odrą i jej prezesem.
Szefowie Wisły upierali się jeszcze niedawno, że w czerwcu będzie Pan jednak pracował u nich.
- Nie należy pchać się tam, gdzie człowieka nie chcą. W Wiśle czego innego oczekiwałem ja, a czego innego trener. Tu sytuacja jest inna. Nie przychodzę na niczyje miejsce. Mam przyglądać się temu, co się dzieje w klubie.
Pańskie przyjście zbiega się z urlopem dyrektora sportowego Legii Jerzego Engela. Zbieżność przypadkowa?
- Jak najbardziej. Zanim ja podpisałem umowę, Jurek już był na urlopie. Socha nie zastępuje Engela w Legii.
To jakie właściwie ma Pan zadania?
- Podstawowym będzie doglądanie polityki transferowej od strony ewentualnego nowego właściciela. Doglądanie na miejscu, bo mam urzędować w klubie. Z drugiej jednak strony okienko transferowe kończy się już 29 lutego i trudno oczekiwać, że w tak krótkim czasie wymyślimy coś wielkiego.
Na jak długo ma Pan podpisać umowę?
- Tego nie ustaliliśmy. Jeżeli ITI nie zdecyduje się na kupno Legii, to ja z Warszawy wyjadę. A jak kupi, to pewnie zostanę na dłużej. Czy będę w klubie dyrektorem sportowym? O tym jeszcze nie rozmawialiśmy. Wszystko jest możliwe.
Dziś już Pan był w Legii.
- Spotkałem się z prezesem klubu Edwardem Trylnikiem oraz dyrektorami sportowymi Januszem Olędzkim i Jurkiem Engelem. No i bierzemy się do roboty.
Rozmawiał Maciej Weber
Wywiad
Zbieżność przypadkowa
poniedziałek, 16 lutego 2004 23:39
Edward Sochaźródło: Gazeta Wyborcza