Legionisci.com
LEGIONISCI.COM
Wywiad

O czym tu gadać

poniedziałek, 23 lutego 2004 07:05
Paweł Janasźródło: Gazeta Wyborcza

Siódma wygrana z rzędu... I to 6:0. Polska to potęga.

Paweł Janas: Widzę, że po meczu humory dziennikarzom dopisują. Ale przestańmy mówić o potędze. Zobaczymy, jak w marcu zagramy z USA, a w kwietniu z Irlandią. Potęgą to będziemy, jak wywalczymy miejsce w pierwszej trójce mistrzostw świata, na razie w grze widziałem sporo mankamentów. Ja się tylko cieszę, że gra wygląda inaczej, że wszystko idzie do przodu, a zawodnicy uwierzyli w siebie, nabrali pewności. Egzaminy czekają nas we wrześniu.


Jakich mankamentów?

- Za dużo było chaosu w tym meczu. Kilka minut dobrych przeplatało się z kilkunastoma słabymi. Ale nie ma się co dziwić, niektórzy z tych zawodników nie grali jeszcze w tym roku na trawie. Za mało było ruchu, wychodzenia na pozycje. Nie narzuciliśmy swojego stylu, w pewnym momencie zaczęły się przepychanki, mogło dojść do wojny. A nie chciałbym, żeby w takim spotkaniu ktokolwiek doznał kontuzji.


Maciej Żurawski znowu nie strzelił gola...

- Ale ja jestem z niego bardzo zadowolony. Żal, że nie strzelił, ale bardzo cieszą mnie jego asysty. Jeśli ktoś dogrywa piłkę przy czterech golach, to o jakiej blokadzie my mówimy...


Spodziewał się Pan czterech goli Pawła Kryszałowicza?

- Nikt się nie spodziewał. Może i nie był za szybki, ale sztuką jest się dobrze ustawić, wiedzieć, gdzie spadnie piłka. Zawodnicy Amiki są na zupełnie innym etapie przygotowań niż np. ci z Groclinu czy Wisły. Dlatego ocena ich gry musi być bardziej tolerancyjna niż innych.


Zadowolony jest Pan z tego zgrupowania?

- Tak. Lepiej, niż gdybyśmy siedzieli w Polsce.


Mecz z Wyspami Owczymi był słabszy od tego ze Słowenią.

- Niczego więcej się nie spodziewałem. Zagrali w trochę przypadkowym składzie, trudno mówić o jakimkolwiek zrozumieniu. Damian Gorawski inaczej zupełnie wypadł w środę, gdy grał przeciwko lepszemu rywalowi z lepszymi partnerami. Marcina Baszczyńskiego, który w środę po wejściu na boisko spisał się dobrze, dziś ustawiłem z konieczności z lewej strony, bo nie miałem lewego obrońcy. Ale to solidny piłkarz, mogę na niego liczyć.



Wyrównany rekord siedmiu kolejnych zwycięstw musi cieszyć...

- Ja nawet o tym nie wiedziałem. Atmosfera jest świetna, zawodnicy mają swobodę. Są bardziej świadomi niż moje pokolenie... Inaczej się odżywiają, inaczej zachowują się na co dzień, mało kto pali papierosy.


Komu dedykuje Pan to zwycięstwo? Chyba urodzonej w piątek wnuczce...

- No tak. Wymogliście na mnie tę dedykację.


Piłkarze nie zrobili "kołyski".

- Bo nie ja zostałem ojcem. Ja już swój "warsztat" schowałem na strychu, teraz czekam na wnuki.


Rozmawiał Robert Błoński

Podaj ten news dalej: