Czy Pańska firma jest gotowa do ogłoszenia przetargu na budowę Stadionu Narodowego przy ul. Łazienkowskiej?
Leo Turno: Oczywiście. Przygotowaliśmy wstępne założenia projektu budowy, które w zupełności wystarczą do przeprowadzenia przetargu.
W takim razie co wstrzymuje podjęcie decyzji?
Spółka nie może wystąpić z taką inicjatywą. Ten ruch należy do władz miasta. Czekamy więc na zatwierdzenie listy członków komisji przetargowej i wyznaczenie terminu przetargu. Zapewne w komisji uczestniczyć będą nasi pracownicy.
Do rozpoczęcia procedury przetargowej pozostało jednak tylko kilkanaście dni...
Nie próżnujemy. Wystąpiliśmy z wnioskiem o wydanie warunków zabudowy terenu. Przygotowujemy raport o oddziaływaniu stadionu i towarzyszących mu obiektów na środowisko. Każda taka budowa w Warszawie musi mieć akceptację organizacji ekologów. W tym wypadku chodzi przede wszystkim o parkingi. Prawdopodobnie będą mogły pomieścić od 2 do 4 tys. samochodów. Badany jest poziom hałasu (przy zdobytym golu, koncercie rockowym itp), siła światła, dopuszczalna wysokość. Nie może to być budowa uciążliwa dla tego rejonu miasta.
Tym właściwie powinna zająć się firma, która wygra przetarg...
Zgadza się, ale rozpoczęcie budowy znów by się odwlekło w czasie. Zbieranie dokumentacji jest bardzo czasochłonne. Chcemy ten czas skrócić do minimum.
Czy można już mówić o ogólnym zarysie stadionu?
Ogólna koncepcja już oczywiście jest, ale to przetarg właśnie wyłoni projekt, jak i wykonawcę stadionu. My na razie opracowaliśmy ogólną specyfikację terenu - co i gdzie jest możliwe do wybudowania.
Kiedy ta specyfikacja będzie dostępna?
To dokument przetargowy, mogę jednak powiedzieć, że stadion powinien być na 35-40 tysięcy ludzi. Najbardziej odpowiada naszym wyobrażeniom obiekt Hansy Rostock, który ma otwartą konstrukcję (pozwala na prezentację kibicowskich choreografii, fali na trybunach itp.), a także część ekskluzywną, a więc loże dla sponsorów. Tylko reflektory powinny być umieszczone w dachu. To nie wszystko. Na początku przygotowaliśmy specyfikację przetargową pod kątem prywatnego inwestora, który po wybudowaniu stadionu później by go użytkował. Dla firm byłoby to opłacalne jedynie pod warunkiem, że wydzielone zostałyby tzw. strefy ekonomiczne, a więc hotele, restauracje, biura, salony, sklepy itp. Od momentu jednak, gdy prezydent Warszawy ogłosił, że miasto wyłoży pieniądze na budowę stadionu - mogliśmy zmienić tę koncepcję.
Czy oznacza to, że zamiast biur powstaną fitness cluby albo sex shopy?
To byłyby zbyt daleko idące zmiany, ale przeprowadzamy właśnie badania rynkowe, co powinno się znaleźć w tego typu obiekcie. Mamy też oczywiście gotowe niejako rozwiązania z innych nowoczesnych stadionów.
Czy wierzy Pan, że pierwszy mecz na Stadionie Narodowym przy ul. Łazienkowskiej rozegrany zostanie jesienią 2006 roku?
Byłoby wspaniale - Legia skończy 90 lat, będą mistrzostwa świata. Budowa takich obiektów trwa zwykle dwa lata, jeżeli oczywiście większość procedur udaje się skrócić do niezbędnego minimum.
Rozmawiał Leszek Świder
Wywiad
Stadion na 90-lecie Legii
czwartek, 26 lutego 2004 10:56
Leo Turnoźródło: Życie Warszawy