Legia Warszawa bezbramkowo zremisowała w hicie 11. kolejki Ekstraklasy z Lechem Poznań. Legioniści pewnie grali w obronie, jednak w ofensywie nie potrafili stworzyć klarownej sytuacji i zagrozić bramce rywala. Taki wynik i jeden zdobyty punkt oznacza utratę pozycji lidera na rzecz Pogoni Szczecin.
Pod nieobecność Josue trener Kosta Runjaić zdecydował się na ustawienie z dwójką defensywnych pomocników i jednym ofensywny podwieszonym pod napastnika. Tę rolę od początku spotkania pełnili Bartosz Slisz, Rafał Augustyniak oraz Ernest Muci. Początek spotkania stał pod znakiem walki w środku pola i mało dokładnych podań. W 7. minucie Lech miał pierwszą okazję na otwarcie wyniku. Sam na sam z Kacprem Tobiaszem, po fatalnej stracie jednego z obrońców, wyszedł Joao Amaral, jednak golkiper popisał się świetną interwencją. Późniejsze minuty to głównie dominacja graczy "kolejorza" i szukanie groźnych kontrataków legionistów. Na boisku zaczynało iskrzyć. Doszło do paru spięć między zawodnikami i groźniejszych ataków. Pierwsza okazja dla Legii nadarzyła się w 20. minucie, kiedy wybitą po dośrodkowaniu piłkę zebrał Wszołek, oddał mocny strzał lecący w światło bramki, jednak jeden z obrońców wybił futbolówkę na rzut rożny. Chwilę później po raz kolejny groźnie zrobiło się pod bramką Tobiasza. Jeden ze skrzydłowych Lecha mocno wbił piłkę w pole karne, ta w zamieszaniu wybita została wprost pod nogi Amarala, ale Portugalczyk w nią nie trafił. W 26. minucie groźny strzał sprzed linii pola karnego oddał Muci, lecz także poradzili sobie z nim defensorzy. Sytuacja na boisku zmieniła się. To gracze Legii zaczęli prowadzić grę, a lechici próbowali szybkich ataków po odbiorze. W 30. minucie dobrym rajdem popisał się Paweł Wszołek, wbiegł w pole karne, jednak zabrakło dobrego ostatniego podania. Trzy minuty później Michał Skóraś odebrał piłkę Matthiassowi Johanssonowi przed polem karnym, dograł ją do Mikhaela Ishaka, ale Szwed trafił wprost w ręce golkipera. Po tej akcji to znów poznańska drużyna zdawała się być tą aktywniejszą. W 43. minucie futbolówka po rzucie wolnym trafiła w polu karnym do niepilnowanego Muciego, jednak Albańczyk uderzył zdecydowanie ponad poprzeczkę. Dwie minuty później po świetnym odbiorze Filipa Dagerstala Lech wyszedł z kontratakiem, mocno uderzył Jasper Karlstrom i fantastycznie na rzut rożny interweniował Tobiasz. Pierwszą część spotkania zakończyła jedna z wielu przepychanek pomiędzy zawodnikami obu drużyn.


