Odkąd pełni funkcję dyrektora sportowego koszykarskiej Legii, nasz klub wywalczył dwa tytuły mistrza Polski. Aaron Cel, bo o nim mowa, był naszym gościem. Porozmawialiśmy z nim o wielu kwestiach - budowie zespołu (zarówno w latach ubiegłych, jak i na nadchodzący sezon), transferach, grze w Lidze Mistrzów.
Aaron Cel: Najważniejsze jest szukanie minusów
- Kiedy byłem w Toruniu, a Andrzej Pluta grał w Bydgoszczy, czy w Gdyni... Zostało mi w pamięci coś, co jest rzadkie, przynajmniej jeśli chodzi o polskich zawodników, czyli umiejętność atakowania kosza, kiedy jest zmiana, kiedy wysoki go broni. Ja akurat miałem w miarę dobre czucie, żeby bronić. Byłem w stanie wyczuć, gdzie mój przeciwnik pójdzie - czy lewo, czy w prawo. A jak broniłem jego, to zawsze było mi najtrudniej. Nie byłem w stanie przewidzieć, czy pójdzie w lewo, czy w prawo, czy właśnie rzuci ten swój słynny stepback. (...) Rzadko polscy zawodnicy mają taką 'czutkę' w ataku. Wiedziałem, że trzeba będzie szlifować jego umiejętność rozgrywania piłki, organizowania gry dla drużyny i do tego oczywiście potrzebny jest czas - mówi Aaron Cel, który przed dwoma laty sprowadził Andrzeja Plutę do Legii, a teraz ten trafił do Hiszpanii.
- Czy gra w BCL pomaga w zakontraktowaniu lepszych zawodników? Tak, myślę, że tak, nie można tego ukrywać. Mimo, że dużo rzeczy się dzieje na świecie, w sporcie pojawiają się bardzo duże pieniądze. Więc gra w Lidze Mistrzów jest na pewno plusem, ale trzeba mieć także inne argumenty. Myślę, że Legia Kosz wzbudza koszykarsko przede wszystkim zaufanie. Zawodnicy wiedzą, że jeśli tu przyjdą, to się wypromują, wiedzą, że raczej tutaj nie będą mieli innych problemów niż te boiskowe. Ważne, by ta tożsamość klubu istniała. Wiedzą też, jaką koszykówkę gramy, bo już teraz trzeci rok będziemy współpracowali z Heiko Rannulą i to oznacza, że gramy bardzo fizycznie, mocno bronimy i to też jest sygnał wysyłany w Europę, że jak ktoś bierze zawodnika od Legii, to z reguły powinien być zawodnik, który nie boi się kontaktu, który uwielbia bronić. Nigdy nie poddajemy, walczymy, bronimy, nie zależy nam, by to wszystko wyglądało ładnie, tylko po prostu, żeby był sukces na końcu i idziemy w tę właśnie stronę - mówi Aaron Cel.
- Staramy się polskich zawodników podpisywać na dłużej niż rok, więc Szymon Tomczak podpisał na dwa lata, Kuba Andrzejewski również. Rynek polskich zawodników jest mniejszy, a wierzę w to, że tożsamość klubu jest mocno uzależniona od miejscowych zawodników. Ci zawodnicy, których mamy, pasują bardzo do naszej tożsamości - walka, charakter, mocne treningi, co przekłada się na to, że podczas meczu nigdy się nie poddajemy. Oglądam wszystkich Polaków na świecie, by wiedzieć, kto by pasował w przyszłości i do naszego DNA, i do trenera Heiko, i kto jest w stanie sobie poradzić z legijną presją - mówi dyrektor sportowy koszykarskiej Legii.
Zachęcamy do obejrzenia całej rozmowy z Aaronem.

